19.04.2023, 15:04 ✶
Wziął od niej szklankę i zamieszał znajdującej się w niej wodą z zaskakującą delikatnością. Przez moment przyglądał się połyskiwaniu wzburzonej powierzchni cieczy, oblizał wargi. Mdliło go na samą myśl o wypiciu czegokolwiek. Gardło miał zaciśnięte, tętno wystrzelone w kosmos, jego ciało i umysł perfekcyjnie zsychronizowane do zapierdalania - to nie był czas na zaspokajanie podstawowych potrzeb fizjologicznych. No, może poza jedną, bardzo konkretną. Podniósł wzrok na Yaxley.
Prawie udławił się własną śliną, kiedy jego dramatyczne wyznanie skwitowała oceną, że nie zostało mu tak dużo czasu. Zdecydowanie nie nadawała się na psychologa, ale to w sumie dobrze.
- Tak, to pewne. Nie ma na to lekarstwa - potwierdził wstrzymując śmiech.
Był tak, kurwa, skończony, że jego życie już nie wyglądało na nic poza komedią.
Przesunął dłonią po ladzie i nareszcie się od niej oddalił: ze szklanką w dłoni usiadł na małej kanapie. Żeby było zabawniej, to wcisnął się w kąt, możliwie najbardziej zwiększając dystans między sobą a łowczynią.
- O, jak możesz tak mówić - żachnął się, ciężko było z niego wyczytać, czy na poważnie, czy na żarty. - Dlaczego nie wyglądam ci na bohatera?
Prawie udławił się własną śliną, kiedy jego dramatyczne wyznanie skwitowała oceną, że nie zostało mu tak dużo czasu. Zdecydowanie nie nadawała się na psychologa, ale to w sumie dobrze.
- Tak, to pewne. Nie ma na to lekarstwa - potwierdził wstrzymując śmiech.
Był tak, kurwa, skończony, że jego życie już nie wyglądało na nic poza komedią.
Przesunął dłonią po ladzie i nareszcie się od niej oddalił: ze szklanką w dłoni usiadł na małej kanapie. Żeby było zabawniej, to wcisnął się w kąt, możliwie najbardziej zwiększając dystans między sobą a łowczynią.
- O, jak możesz tak mówić - żachnął się, ciężko było z niego wyczytać, czy na poważnie, czy na żarty. - Dlaczego nie wyglądam ci na bohatera?