20.04.2023, 17:29 ✶
Zamarł w bezruchu, kiedy złapała go za rękę. Zupełnie zbiła go tym z pantałyku przeorientowywania swojego strachu w gniew; na moment panika wróciła i było ją widać w jego spojrzeniu. Nie cofnął się, nie próbował się wyrwać, ale próbował coś powiedzieć. Kilka razy zaczynał i gwałtownie urywał.
- Miałem kiedyś dziewczynę. Jak się czułem źle, to się pokłóciliśmy. I wtedy wyruchałem jej wujka - opowiedział całą historię w trzech suchych zdaniach. Na pierwszy rzut oka wyglądała na zupełnie losową, ale wydawała mu się najszybszym i najbardziej precyzyjnym sposobem zakomunikowania jego chaotycznych uczuć.
Irytacja narastała wraz z każdym wyrażeniem niemocy przez Geraldine. Jeszcze przed chwilą zagrzewała go do walki, a teraz? "Nie ma szans", "to niemożliwe", "nie mamy wpływu". A jednak Jugosławia dumnie stoi. Zawsze była szansa, zawsze był jakiś sposób. Uprzywilejowana ludność była taka spacyfikowana.
Spojrzał jej głęboko w oczy i... zgasił papierosa na samym środku podrapanego przedramienia. Syczał przy tym z bólu, ale był uparty.
- Mamy różdżki, mamy spluwy, kiedyś mieliśmy gilotyny, teraz mamy pluton egzekucyjny. - Wymruczał kilka malowniczych, serbskich wulgaryzmów, rozsmarowując resztkę dogasającego peta po swojej skórze. - To jest nasz wpływ na to, kto decyduje. Patrz na wschód. Oni już to zrobili. Już zaczęli. Kurwa, gdyby tylko magia wsparła rewolucję! Ale nie, lepiej siedzieć w piździe pod miotłą i debatować najsłuszniejszy, najbardziej pożądany stopień kazirodztwa.
- Miałem kiedyś dziewczynę. Jak się czułem źle, to się pokłóciliśmy. I wtedy wyruchałem jej wujka - opowiedział całą historię w trzech suchych zdaniach. Na pierwszy rzut oka wyglądała na zupełnie losową, ale wydawała mu się najszybszym i najbardziej precyzyjnym sposobem zakomunikowania jego chaotycznych uczuć.
Irytacja narastała wraz z każdym wyrażeniem niemocy przez Geraldine. Jeszcze przed chwilą zagrzewała go do walki, a teraz? "Nie ma szans", "to niemożliwe", "nie mamy wpływu". A jednak Jugosławia dumnie stoi. Zawsze była szansa, zawsze był jakiś sposób. Uprzywilejowana ludność była taka spacyfikowana.
Spojrzał jej głęboko w oczy i... zgasił papierosa na samym środku podrapanego przedramienia. Syczał przy tym z bólu, ale był uparty.
- Mamy różdżki, mamy spluwy, kiedyś mieliśmy gilotyny, teraz mamy pluton egzekucyjny. - Wymruczał kilka malowniczych, serbskich wulgaryzmów, rozsmarowując resztkę dogasającego peta po swojej skórze. - To jest nasz wpływ na to, kto decyduje. Patrz na wschód. Oni już to zrobili. Już zaczęli. Kurwa, gdyby tylko magia wsparła rewolucję! Ale nie, lepiej siedzieć w piździe pod miotłą i debatować najsłuszniejszy, najbardziej pożądany stopień kazirodztwa.