20.04.2023, 23:20 ✶
- Ja mówiłem poważnie - odparł na komentarz blondynki, bo zadecydowanie nie spodziewał się z jej strony takiej reakcji.
Wyruchanie wuja bezsprzecznie stanowiło cios poniżej pasa w okolicznościach grubszego, związkowego konfliktu. Laska uwierzyła w niego, zlitowała się nad nim, założyła mu Nelsona więcej niż raz (bo była jebaną gwiazdą zapasów i bardzo mu to imponowało), a on odpłacił się jej czymś takim. Aż piekło go w przełyku na samą myśl, ale nie mógł zaprzeczyć, że momentami był taki głupi, taki impulsywny. Wystarczyło dać mu parę miesięcy, żeby zrujnował wszystko, nad czym pracował, i wszystkich, z kim się sprzymierzył.
Zamilknął, przyglądał się jej twarzy.
- Jak pierdolną Moskwę, to chmura śmierci doleci do Anglii. I, kurwa, dobrze. Voldemorta pokona Wolność.
Zaśmiał się chrapliwie. Miał wrażenie, że pęknął mu język, ale nie czuł w ustach krwi. Powinien pić więcej.
Perspektywy były marne, ale i tak zamierzał próbować. Zostało mu za mało czasu, żeby był w stanie powstrzymywać się ze względu na jakiś rzekomy rozsądek. Jebnie to jebnie, na chuj drążyć temat.
- Ale bawi mnie to właśnie przez to, że mnie to boli. To prawda, że powinniśmy coś z tym zrobić. Tylko nie można udawać, że skurwiele nie są związani z archaicznymi systemami produkcji. Feudalizm czy kapitalizm - pierdolę to tak samo.
Wyciągnał rękę po jej papierosa, bo swojego, oczywiście, zdążył stracić.
- Ja jestem bardzo, bardzo pozytywnie nastawiony do szukania wsparcia - mówił, uśmiechając się. - Chociaż wolałbym zacząć najbardziej lokalnie jak się da. Od ciebie.
Zaczynał mieć ochotę na jeszcze jedną kreskę, zaczynał mieć ochotę na bycie absolutnie nafuranym. Zupełnie odciętym od rzeczywistości.
Wyruchanie wuja bezsprzecznie stanowiło cios poniżej pasa w okolicznościach grubszego, związkowego konfliktu. Laska uwierzyła w niego, zlitowała się nad nim, założyła mu Nelsona więcej niż raz (bo była jebaną gwiazdą zapasów i bardzo mu to imponowało), a on odpłacił się jej czymś takim. Aż piekło go w przełyku na samą myśl, ale nie mógł zaprzeczyć, że momentami był taki głupi, taki impulsywny. Wystarczyło dać mu parę miesięcy, żeby zrujnował wszystko, nad czym pracował, i wszystkich, z kim się sprzymierzył.
Zamilknął, przyglądał się jej twarzy.
- Jak pierdolną Moskwę, to chmura śmierci doleci do Anglii. I, kurwa, dobrze. Voldemorta pokona Wolność.
Zaśmiał się chrapliwie. Miał wrażenie, że pęknął mu język, ale nie czuł w ustach krwi. Powinien pić więcej.
Perspektywy były marne, ale i tak zamierzał próbować. Zostało mu za mało czasu, żeby był w stanie powstrzymywać się ze względu na jakiś rzekomy rozsądek. Jebnie to jebnie, na chuj drążyć temat.
- Ale bawi mnie to właśnie przez to, że mnie to boli. To prawda, że powinniśmy coś z tym zrobić. Tylko nie można udawać, że skurwiele nie są związani z archaicznymi systemami produkcji. Feudalizm czy kapitalizm - pierdolę to tak samo.
Wyciągnał rękę po jej papierosa, bo swojego, oczywiście, zdążył stracić.
- Ja jestem bardzo, bardzo pozytywnie nastawiony do szukania wsparcia - mówił, uśmiechając się. - Chociaż wolałbym zacząć najbardziej lokalnie jak się da. Od ciebie.
Zaczynał mieć ochotę na jeszcze jedną kreskę, zaczynał mieć ochotę na bycie absolutnie nafuranym. Zupełnie odciętym od rzeczywistości.