- Przecież jestem poważna. Wydaje mi się, że jakbyś zrobił to z ojcem, to mogłoby bardziej ukłuć. - Jeśli już chciał kogoś skrzywdzić, to najlepiej jak najmocniej. Ona zawsze wybierała taką drogę. Uderzyć tam, gdzie najbardziej zaboli. Nie była może mistrzem manipulacji, wolała bardziej bezpośrednie środki. Tej laski, o której mówił, to nawet nie było jej szkoda - pewnie zasłużyła. Bez powodu nie wyruchałby jej wuja. Miała problem ze współczuciem, zdecydowanie. Brakowało jej empatii.
- Wyjebane, niech pierdolną. Dobrze, jak i Voldemort pierdolnie, obojętne w jaki sposób, może być to nawet Wolność. Istotne tylko, żebym ja wtedy była gdzieś w Amazonii polując na czupakabry. - Zamierzała jeszcze trochę pożyć, oczywiście mogła zostać zeżarta przez jakieś stwory, właściwie to nawet jej by to bardziej odpowiadało niżeli taka śmierć przez to, że gdzieś coś, ktoś pierdolnął.
- Bawi przez to, że boli. Pierdolony masochista z Ciebie Ollivander. - Zaciągnęła się dymem, wstrzymała na moment oddech, a po chwili wypuściła z ust małą chmurę. - Nikt nic nie udaje. Mam wrażenie, że dociera to do większości. Sami kręcą na siebie bicz, tylko to potrwa, a Ty nie masz czasu. - Nie miała pojęcia po co mu teraz o tym przypomniała, jednak zwyczajowo dla siebie najpierw wypluwała słowa, a dopiero później docierało do niej, jak brzmią.
Podzieliła się szlugiem, nie miała innego wyjścia, miała jednak nadzieję, że tym razem nie zgasi go na swoim przedramieniu. - Grunt to pozytywne nastawienie, czy coś, tak mówią. - Kto? Tego nie wiedziała, ale słyszała, że jest to istotne. Przewróciła oczami słysząc kolejne słowa. Nachyliła się nieco w jego kierunku, mówiła cicho, jakby nie chciała, żeby ktoś ich usłyszał, mimo, że byli tutaj sami. No, może poza ewentualnymi szczurami. - Mówiłam Ci już przecież, że moje wsparcie masz. Gotowa do usług. - Nie odrywała wzroku od twarzy mężczyzny. Kącik ust drgnął jej w zadziornym uśmiechu. - Także już zacząłeś, no powiedzmy, że zaczynasz powoli. Lokalnie.- Całkiem dobrze mu szło. Gerry wydawała się być nim w tym momencie zafascynowana. Dawno nie odbyła takiej popierdolonej rozmowy, zaczynało jej się tu podobać.