• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[1956, Hogwart, William i Florence] Jęcząca Marta

[1956, Hogwart, William i Florence] Jęcząca Marta
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#3
28.10.2022, 10:06  ✶  
Florence odruchowo zrobiła dwa kroki do przodu, gdy księga upadła i nawet już zaczęła się pochylać, by ją podnieść. Wiodła nią nie tyleż chęć pomocy, ile Krukońskie serce, które jęknęło i załkało niemal tak, jak zdarzało się to Jęczącej Marcie, na widok książki na wilgotnej posadce.
Wyprostowała się i przekrzywiła lekko głowę, w milczeniu wysłuchując wszystkiego, co miał do powiedzenia. To, że było tego dużo, jakoś Florence nie dziwiło: wprawdzie Lestrange był rok niżej od niej, ale byli w tym samym Domu i zdążyła się przekonać, że kiedy już ktoś go oderwał od innych zajęć, z jego ust padały trzy zdania tam, gdzie kto inny wypowiedział by jedno.
Ugryzła się nawet w język, by nie odpowiedzieć na żadne z pytań, które zadawał, jeszcze zanim je wypowiedział. Walczyła z tym nawykiem nieustannie, bardziej z czystego pragmatyzmu niż grzeczności, bo kiedy ludzie uświadamiają sobie, że potrafisz zajrzeć w przyszłość zwykle albo uznają cię za szaleńca, albo pytają, za kogo wyjdą za mąż. Jakby Florence to obchodziło. Albo jakby mogła dać im odpowiedzi: była jasnowidzem, nie wróżbiarką, do licha, niektórzy jednak nie rozumieli różnicy.
- Słyszałeś kiedyś o czymś takim, jak biblioteka? – spytała, sięgając po tomik, który odłożył na parapet. – Jest tam jaśniej. I mniej wilgotno. I jeśli wejdzie tam gromada dziewczyn, nie uznają cię za zboczeńca. A jeśli chodzi o to, dlaczego tu jestem: goniła mnie Dorothy, która zapomina, że czekają nas SUMY i chce, żebym szła z nią na boisko do tej głupiej, miotlarskiej gry, zamiast uczyć się eliksirów.
Stuknęła różdżką w tylną okładkę, mrucząc pod nosem zaklęcie. Jakoś nie dziwiło jej, że William nie wpadł na to, by to zrobić. Nie, nie dlatego, że był za głupi. W pewnych sprawach zapewne był wręcz genialny. Ale w jego głowie zdawało się kłębić tak wiele rzeczy, że czasem nie wpadał na najprostsze rozwiązania. Oddała więc mu tomik, osuszony może nie całkowicie, ale przynajmniej częściowo.
- Kim jest Marta? – spytała jeszcze, ale nieomal natychmiast otrzymała odpowiedź.
Florence zadarła głowę, spoglądając na ducha dziewczynki. Kąciki ust drgnęły jej lekko, w nieładnym grymasie, bo piskliwy głos Jęczącej Marty ranił jej delikatne bębenki. I tym razem nie zdołała się powstrzymać: jej odpowiedź dla Marty padła właściwie jednocześnie z pytaniem, dwa nakładające się na siebie głosy. Jeden piskliwy, jakby na skraju płaczu, drugi bardzo chłodny.
- Nie jestem jego dziewczyną – oświadczyła, na uważne spojrzenie ducha odpowiadając równie natarczywym spojrzeniem jasnych oczu. Przez głowę przeszło jej przelotnie, że może ma coś na głowie, skoro duch tak bardzo przygląda się kokowi, i z pewnym trudem powstrzymała się przed sięgnięciem dłoniom ku włosów. Brwi lekko po chwili uniosła, gdy William zbliżył się do niej – chciał bronić Marty przed nią, odwrotnie, czy być samemu gotów do nagłej ewakuacji?
- Duchy, Williamie? Mogłeś chociaż wybrać Szarą Damę – westchnęła, nie zwracając uwagi na to, że twarz Marty wykrzywia się, że w kącikach oczu zalśniły łzy.
- Dlaczego ona miałaby być lepsza ode mnie?!
- Bo była Krukonką – oświadczyła Florence brutalnie. A potem przez moment na jej twarzy pojawił się wyraz kompletnego niezrozumienia, kiedy z ust Marty wydobyło się głośne wycie. Jakby nie potrafiła pojąć, co takiego wywołało to zachowanie.
- Ja też byłam Krukonką! Sugerujesz, że jestem głupia?!
Florence przesunęła spojrzeniem pomiędzy Williamem a Martą. Ktoś o jej postawie, w wieku lat około piętnastu, za żadne skarby nie pojmował tak emocjonalnych reakcji. Nie wpadło jej nawet do głowy, by zapewniać, że nie, absolutnie, dziewczyna nie była głupia.
Bo jeżeli duch wył w ten sposób, to chyba właśnie inteligencją nie grzeszył.
Co też wpadło tej Tiarze Przydziału do głowy…
- Dlaczego właściwie duch nawiedza łazienkę? – spytała, opuszczając wzrok na wilgotną podłogę. Zaczęła rozumieć, że na to, co tu się wyprawiało, nie odpowiadała wcale wadliwa instalacja sanitarna, a stan tego pomieszczenia naruszał jej poczucie estetyki.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (2361), William Lestrange (2318)




Wiadomości w tym wątku
[1956, Hogwart, William i Florence] Jęcząca Marta - przez Florence Bulstrode - 26.10.2022, 09:59
RE: [1956, Hogwart, William i Florence] Jęcząca Marta - przez William Lestrange - 28.10.2022, 01:12
RE: [1956, Hogwart, William i Florence] Jęcząca Marta - przez Florence Bulstrode - 28.10.2022, 10:06
RE: [1956, Hogwart, William i Florence] Jęcząca Marta - przez William Lestrange - 02.11.2022, 03:08
RE: [1956, Hogwart, William i Florence] Jęcząca Marta - przez Florence Bulstrode - 02.11.2022, 12:04
RE: [1956, Hogwart, William i Florence] Jęcząca Marta - przez William Lestrange - 07.11.2022, 04:43
RE: [1956, Hogwart, William i Florence] Jęcząca Marta - przez Florence Bulstrode - 07.11.2022, 12:06
RE: [1956, Hogwart, William i Florence] Jęcząca Marta - przez William Lestrange - 13.11.2022, 04:51
RE: [1956, Hogwart, William i Florence] Jęcząca Marta - przez Florence Bulstrode - 13.11.2022, 13:22
RE: [1956, Hogwart, William i Florence] Jęcząca Marta - przez William Lestrange - 19.11.2022, 17:08

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa