- To dość istotny szczegół, chociaż może warto było się poświęcić, aby bolało bardziej. - Nadal uważała, że wyruchanie ojca było lepszym sposobem na zemstę, chociaż jego argument nawet do niej przemawiał. Skoro brał pod uwagę również względy estetyczne... Gerry wyłapała sens tej krótkiej, aczkolwiek całkiem interesującej historii. Nie ruszyło jej to jednak jakoś specjalnie, przynajmniej jak na razie.
Zauważyła, że skupił się na czymś innym. Zupełnie zignorował jej słowa, jakby do niego nie dotarły. Może to i lepiej, bo miała już dość tych wszystkich tematów związanych z polityką. Rzygała nimi, miała wrażenie, że wszyscy dookoła żyją tylko tym. Tak, ważne to były sprawy, ale życie trwało nadal, w najlepsze, dobrze było od czasu do czasu zapomnieć o tym wszystkim, jakgdyby nigdy nic. Yaxley przymknęła na moment oczy, chciała nieco uspokoić myśli, nie sądziła, że to przez co cierpiała na bezsenność dzisiaj również zostanie jej głównym bodźcem.
Gerladine wiedziała, że szybko stąd dzisiaj nie wyjdzie. Za bardzo jej siadła ta atmosfera. Towarzyszyła jej adrenalina, nie miała pojęcia, co może się za chwilę wydarzyć i bardzo jej to odpowiadało. - Szybko zdobyte, szybko można stracić. - Nawet na moment nie oderwała wzroku od oczu mężczyzny. - Tak właściwie, czy to była jakaś sugestia związana z tym, że jestem łatwa? - Zażartowała, a może i nie?
Nie miała najmniejszego problemu z tym, że sięgnął po jej dłoń. W końcu był to nic nie znaczący gest. Pozwoliła sobie nawet spleść swoje palce z jego palcami, jeśli tego chce, to mogą tak siedzieć i się trzymać za rączki.