Figg od początku miesiąca spędzała całe dnie, a również i noce w Norze. Planowała to otwarcie od kilku lat - wszystko musiało wyglądać dokładnie tak, jak sobie to wymarzyła. Nie wchodziły w grę żadne małe zmiany, czy prostsze rozwiązania. Zbyt wiele czasu na to pracowała, żeby rezygnować z wizji, którą sobie zaplanowała.
Nie dało się nie zauważyć na Pokątnej pstrokatych plakatów, którymi były obklejone wszystkie możliwe miejsca. Miała przez moment chwilę zawahania, czy to nie za dużo, ale bardzo szybko odsunęła od siebie tę myśl. W jej przypadku nigdy nie było za dużo! Nie znała umiaru, szczególnie kiedy chodziło o to miejsce.
Dzień otwarcia zbliżał się zdecydowanie dużo szybciej, niż to przewidywała. W natłoku ciągłej pracy dni uciekały jej jak szalone. Nim się obejrzała nadszedł wieczór przed otwarciem. Trochę się stresowała, czy wszystko wyjdzie po jej myśli, czy w ogóle ktoś się zainteresuje tym miejscem? Wyglądało dość ekscentrycznie - te różowe ściany coraz bardziej jej się podobały, wszak na pewno przykuwały uwagę. Trudno było znaleźć obok bardziej kolorowe miejsce.
Miała szczęście, że Erik był pod ręką. Szczególnie, że dzisiaj miały przyjechać świeczniki i inne pierdoły, które miały nadać klimat wnętrzu tego miejsca. Jako, że Longbottom pytał, czy nie będzie potrzebowała pomocy nie zamierzała odrzucać tej propozycji, nauczyła się już nie odmawiać, gdy ktoś sam proponował swoje zaangażowanie. Kiedyś pewnie wolałaby wszystko zrobić sama, ale już z tego wyrosła.
- Ciężkie? Myślałam, że dla naszego BUMowca nic nie jest za ciężkie, chyba zmienię opinię o magicznej policji.- zaśmiała się pod nosem. Uwielbiała go, jednak czasem tak marudził... - To przecież tylko kilka świeczników, jakieś doniczki, czy coś. - z tego, co pamiętała. Ilość może była nieco zbyt duża, jednak Figg uwielbiała przesadę. - Mam Cię zmienić?- rzuciła jeszcze do mężczyzny, chociaż zdecydowanie się do tego nie nadawała, zapewne potknęłaby się o własne nogi i uszkodziła jakąś część ciała.
Nora zamarła słysząc jego kolejne słowa. - ZABURZY PRZESTRZEŃ?- teraz to ją wyprowadził z równowagi. - Twoim zdaniem nie mam gustu?- odbierała te słowa w sposób, w jaki chciała. Może i Longbottom nie miał nic złego na myśli, ale ona potraktowała to bardzo personalnie. - Pff, wszystko przed ale się nie liczy.- rzekła jeszcze do mężczyzny. Trochę się naburmuszyła.
- Cóż, też żałuję, ale jak spojrzysz tam...- tutaj pokazała ręką na przeciwległą ścianę, - Jak się bardzo dokładnie przyjrzysz, to zauważysz, że nadal tynk odpada.- nie było to może do końca idealne miejsce, jednak nic lepszego nie mogła już wymyślić, liczyła, że z czasem poradzi sobie z niedogodnościami.
- Teraz to się dopiero zestresowałam, jak mi powiedziałeś, że przesadzam.- odparła zgodnie z prawdą. - Co jeśli inni pomyślą jak Ty?- zaczęła wątpić w swoje poczucie estetyki.
- Mam nadzieję, że chociaż wypieki się obronią, a właśnie...- Weszła za ladę i sięgnęła po tacę, która stała na blacie, wróciła z nią do Erika. - Za pomoc z tymi kartonami, zostaniesz testerem.- postawiła tuż przed nim talerz, który był pełen najróżniejszych słodkości. Zachęcały do konsumpcji, były kolorowe, dopracowane, widać było, że Figg znała się na rzeczy. - Ciastka, pączki, tarteletki, tutaj kawałek tortu bezowego, jeszcze tarta z malinami, próbuj!
Nie dało się nie zauważyć na Pokątnej pstrokatych plakatów, którymi były obklejone wszystkie możliwe miejsca. Miała przez moment chwilę zawahania, czy to nie za dużo, ale bardzo szybko odsunęła od siebie tę myśl. W jej przypadku nigdy nie było za dużo! Nie znała umiaru, szczególnie kiedy chodziło o to miejsce.
Dzień otwarcia zbliżał się zdecydowanie dużo szybciej, niż to przewidywała. W natłoku ciągłej pracy dni uciekały jej jak szalone. Nim się obejrzała nadszedł wieczór przed otwarciem. Trochę się stresowała, czy wszystko wyjdzie po jej myśli, czy w ogóle ktoś się zainteresuje tym miejscem? Wyglądało dość ekscentrycznie - te różowe ściany coraz bardziej jej się podobały, wszak na pewno przykuwały uwagę. Trudno było znaleźć obok bardziej kolorowe miejsce.
Miała szczęście, że Erik był pod ręką. Szczególnie, że dzisiaj miały przyjechać świeczniki i inne pierdoły, które miały nadać klimat wnętrzu tego miejsca. Jako, że Longbottom pytał, czy nie będzie potrzebowała pomocy nie zamierzała odrzucać tej propozycji, nauczyła się już nie odmawiać, gdy ktoś sam proponował swoje zaangażowanie. Kiedyś pewnie wolałaby wszystko zrobić sama, ale już z tego wyrosła.
- Ciężkie? Myślałam, że dla naszego BUMowca nic nie jest za ciężkie, chyba zmienię opinię o magicznej policji.- zaśmiała się pod nosem. Uwielbiała go, jednak czasem tak marudził... - To przecież tylko kilka świeczników, jakieś doniczki, czy coś. - z tego, co pamiętała. Ilość może była nieco zbyt duża, jednak Figg uwielbiała przesadę. - Mam Cię zmienić?- rzuciła jeszcze do mężczyzny, chociaż zdecydowanie się do tego nie nadawała, zapewne potknęłaby się o własne nogi i uszkodziła jakąś część ciała.
Nora zamarła słysząc jego kolejne słowa. - ZABURZY PRZESTRZEŃ?- teraz to ją wyprowadził z równowagi. - Twoim zdaniem nie mam gustu?- odbierała te słowa w sposób, w jaki chciała. Może i Longbottom nie miał nic złego na myśli, ale ona potraktowała to bardzo personalnie. - Pff, wszystko przed ale się nie liczy.- rzekła jeszcze do mężczyzny. Trochę się naburmuszyła.
- Cóż, też żałuję, ale jak spojrzysz tam...- tutaj pokazała ręką na przeciwległą ścianę, - Jak się bardzo dokładnie przyjrzysz, to zauważysz, że nadal tynk odpada.- nie było to może do końca idealne miejsce, jednak nic lepszego nie mogła już wymyślić, liczyła, że z czasem poradzi sobie z niedogodnościami.
- Teraz to się dopiero zestresowałam, jak mi powiedziałeś, że przesadzam.- odparła zgodnie z prawdą. - Co jeśli inni pomyślą jak Ty?- zaczęła wątpić w swoje poczucie estetyki.
- Mam nadzieję, że chociaż wypieki się obronią, a właśnie...- Weszła za ladę i sięgnęła po tacę, która stała na blacie, wróciła z nią do Erika. - Za pomoc z tymi kartonami, zostaniesz testerem.- postawiła tuż przed nim talerz, który był pełen najróżniejszych słodkości. Zachęcały do konsumpcji, były kolorowe, dopracowane, widać było, że Figg znała się na rzeczy. - Ciastka, pączki, tarteletki, tutaj kawałek tortu bezowego, jeszcze tarta z malinami, próbuj!