28.10.2022, 12:28 ✶
Brenna po domu chodziła zwykle boso, odziana w powyciągane tuniki. W jej pokoju brakowało drogich ozdób, za to stała tam wiekowa skrzynia i stare biurko, służące niegdyś jeszcze przodkom, a półki zamontowane na ścianach uginały się od ciężaru książek. A jednak nie wydawało się, że wnętrze ją onieśmiela i prawdopodobnie zdawała sobie sprawę z tego, ile musiała kosztować ta nienachalna elegancja.
Nawet gdyby nie była tego w stanie wychwycić, to nazwiska "Black" i "Malfoy" mówiły same za siebie. Całe pokolenia budowania rodzinnych fortun w świecie magii.
To wnętrze, sposób ubierania, ton głosu, propozycja przejścia na ty, to wszystko ten wiele mówiło. Albo o tym, jaką osobą była młoda pani Black, albo o tym, za jaką chciała uchodzić. Brenna nie potrafiła jeszcze zdecydować.
- Myślę, że tak będzie wygodniej- zgodziła się, kiedy Eunice przeszła na ty, posyłając jej uśmiech. Jakby nigdy przez głowę nie przeszło Brennie, że być może kiedyś już się spotkały, i to w takich okolicznościach, że Eunice miała na sobie maskę, a one obie celowały w siebie różdżkami...
- Tak. Organizujemy takie bale zazwyczaj raz na dwa lata, być może miałaś okazję słyszeć lub czytać o ostatnim? - Zdawało się jej nawet, że ktoś z rodziny Malfoyów na nim był, ale w tamtym roku listą zaproszonych zajmowała się matka. Pamiętała jednak, że charakterystyczna blond czupryna mignęła gdzieś w tłumie.
Ujęła szklankę z wodą, upijając niewielki łyk. Jej spojrzenie prześlizgnęło się po filiżance Eunice, chyba ot z ciekawości wobec wzoru albo miejsca pochodzenia.
- Zbieramy ciekawostki na licytację, która jest częścią zabawy. Jeśli ty i twój mąż zechcecie nas odwiedzić, będzie nam bardzo miło. Mamy już kilka przedmiotów, które, myślę, mogą was zainteresować... bo chyba lubicie unikaty - stwierdziła z uśmiechem, wskazując na wazę. - Wśród podarowanych jest na przykład zabytkowy zegar, który bardzo dobrze by się z nią komponował.
Ściągnięcie fantów to jedno. Po prawdzie Brenna nie byłaby rozczarowana nawet, gdyby Eunice nic nie podarowała. Wystarczyło, aby przyszła i zechciała sama coś nabyć.
O tym, że bal jest też okazją do plotek, pokazania się w towarzystwie, pojawienia na zdjęciach w gazecie, zademonstrowania sukni i wielkości rodziny, nie wspominała. Eunice wyrosła w domu Malfoyów. Brenna nie wątpiła, że kobieta, nawet jeśli tak młoda, jako córka na - całe - szczęście - byłego Ministra Magii, doskonale zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę.
Nawet gdyby nie była tego w stanie wychwycić, to nazwiska "Black" i "Malfoy" mówiły same za siebie. Całe pokolenia budowania rodzinnych fortun w świecie magii.
To wnętrze, sposób ubierania, ton głosu, propozycja przejścia na ty, to wszystko ten wiele mówiło. Albo o tym, jaką osobą była młoda pani Black, albo o tym, za jaką chciała uchodzić. Brenna nie potrafiła jeszcze zdecydować.
- Myślę, że tak będzie wygodniej- zgodziła się, kiedy Eunice przeszła na ty, posyłając jej uśmiech. Jakby nigdy przez głowę nie przeszło Brennie, że być może kiedyś już się spotkały, i to w takich okolicznościach, że Eunice miała na sobie maskę, a one obie celowały w siebie różdżkami...
- Tak. Organizujemy takie bale zazwyczaj raz na dwa lata, być może miałaś okazję słyszeć lub czytać o ostatnim? - Zdawało się jej nawet, że ktoś z rodziny Malfoyów na nim był, ale w tamtym roku listą zaproszonych zajmowała się matka. Pamiętała jednak, że charakterystyczna blond czupryna mignęła gdzieś w tłumie.
Ujęła szklankę z wodą, upijając niewielki łyk. Jej spojrzenie prześlizgnęło się po filiżance Eunice, chyba ot z ciekawości wobec wzoru albo miejsca pochodzenia.
- Zbieramy ciekawostki na licytację, która jest częścią zabawy. Jeśli ty i twój mąż zechcecie nas odwiedzić, będzie nam bardzo miło. Mamy już kilka przedmiotów, które, myślę, mogą was zainteresować... bo chyba lubicie unikaty - stwierdziła z uśmiechem, wskazując na wazę. - Wśród podarowanych jest na przykład zabytkowy zegar, który bardzo dobrze by się z nią komponował.
Ściągnięcie fantów to jedno. Po prawdzie Brenna nie byłaby rozczarowana nawet, gdyby Eunice nic nie podarowała. Wystarczyło, aby przyszła i zechciała sama coś nabyć.
O tym, że bal jest też okazją do plotek, pokazania się w towarzystwie, pojawienia na zdjęciach w gazecie, zademonstrowania sukni i wielkości rodziny, nie wspominała. Eunice wyrosła w domu Malfoyów. Brenna nie wątpiła, że kobieta, nawet jeśli tak młoda, jako córka na - całe - szczęście - byłego Ministra Magii, doskonale zdaje sobie z tego wszystkiego sprawę.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.