23.04.2023, 02:49 ✶
Zanim Ulysses nacisnął na klamkę drzwi wejściowych w domu Cathala w Little Hangleton, chwilę się wahał. Nie potrafiłby powiedzieć, co właściwie wprawiało go w owe wahanie. Nie chodziło o człowieka, który próbował ich zamordować. Jego młody Rookwood w żaden sposób nie żałował – ba, uważał nawet, że należało go jak najszybciej sprzątnąć. Był niebezpiecznym, groźnym skurwysynem z jeszcze groźniejszym specjalnym talentem. Pewnego dnia, być może, znowu spróbowałby ich zamordować. Raczej chodziło o Shafiqa i o to, że pewna część Ulyssesa, po prostu nie chciała go angażować w podobne sprawy.
Nie. Nie był naiwny. Wiedział, że Cathal musiał mieć swoje za uszami, ale czy aż tyle? Ich znajomość była pozbawiona śladów krwawej przemocy, którymi usiane było życie młodego Rookwooda. Ulysses bardzo o to dbał. Wspólne zabijanie trochę wszystko komplikowało, nawet jeśli tylko w umyśle jednego z nich. Najchętniej samodzielnie zamordowałby Mulcibera. Najpierw przez cały dzień obserwowałby go w ten sam sposób, w który on obserwował ich. A potem wkradłby się do jego domu wieczorem. Po cichu wspiąłby się po schodach, uchylił drzwi sypialni, za pomocą czarów zakończyłby życie wędrującego po cudzych snach. Po cichu. Niemal bez słów. Zwykłe usunięcie zagrożenia.
Wcale nie zależało mu na odkryciu, czemu właściwie skurwysyn akurat ich upatrzył sobie za cel. Wystarczyło, by zniknął a sprawiedliwości stałoby się zadość. Ale Shafiq miał prawo wziąć w tym udział. Crouch też miała to prawo, nawet jeśli mogła przynieść więcej biedy niż pożytku.
Ulysses wytarł buty o wycieraczkę. Wreszcie nacisnął na klamkę i wszedł do środka. Znał ten dom jak własną kieszeń. Pewnie pomieszkiwał w nim częściej niż sam Cathal. Miał tu nawet własną sypialnię, co prawda ochrzczoną tym mianem tylko we własnej głowie, ale chwilami wydawało mu się, że Shafiq też o tym wiedział i dlatego nie korzystał z tego jednego pomieszczenia w swoim własnym domu.
- Cathalu – przywitał się sztywno, stając w drzwiach salonu.
Obrzucił długim, uważnym spojrzeniem stół, piętrzące się na nim gazety i przyjaciela pochylającego się nad całością. Jak zwykle metodyczny, przemknęło mu przez myśl.
- Odkryłeś coś? – zapytał, podchodząc nieco bliżej.
Ulysses wyglądał jak zwykle. Przyszedł w ciemnym garniturze, śnieżnobiałej koszuli z zawiązanym idealnie ciemnym krawatem u szyi. Idealny strój na planowanie morderstwa.
Nie. Nie był naiwny. Wiedział, że Cathal musiał mieć swoje za uszami, ale czy aż tyle? Ich znajomość była pozbawiona śladów krwawej przemocy, którymi usiane było życie młodego Rookwooda. Ulysses bardzo o to dbał. Wspólne zabijanie trochę wszystko komplikowało, nawet jeśli tylko w umyśle jednego z nich. Najchętniej samodzielnie zamordowałby Mulcibera. Najpierw przez cały dzień obserwowałby go w ten sam sposób, w który on obserwował ich. A potem wkradłby się do jego domu wieczorem. Po cichu wspiąłby się po schodach, uchylił drzwi sypialni, za pomocą czarów zakończyłby życie wędrującego po cudzych snach. Po cichu. Niemal bez słów. Zwykłe usunięcie zagrożenia.
Wcale nie zależało mu na odkryciu, czemu właściwie skurwysyn akurat ich upatrzył sobie za cel. Wystarczyło, by zniknął a sprawiedliwości stałoby się zadość. Ale Shafiq miał prawo wziąć w tym udział. Crouch też miała to prawo, nawet jeśli mogła przynieść więcej biedy niż pożytku.
Ulysses wytarł buty o wycieraczkę. Wreszcie nacisnął na klamkę i wszedł do środka. Znał ten dom jak własną kieszeń. Pewnie pomieszkiwał w nim częściej niż sam Cathal. Miał tu nawet własną sypialnię, co prawda ochrzczoną tym mianem tylko we własnej głowie, ale chwilami wydawało mu się, że Shafiq też o tym wiedział i dlatego nie korzystał z tego jednego pomieszczenia w swoim własnym domu.
- Cathalu – przywitał się sztywno, stając w drzwiach salonu.
Obrzucił długim, uważnym spojrzeniem stół, piętrzące się na nim gazety i przyjaciela pochylającego się nad całością. Jak zwykle metodyczny, przemknęło mu przez myśl.
- Odkryłeś coś? – zapytał, podchodząc nieco bliżej.
Ulysses wyglądał jak zwykle. Przyszedł w ciemnym garniturze, śnieżnobiałej koszuli z zawiązanym idealnie ciemnym krawatem u szyi. Idealny strój na planowanie morderstwa.