24.04.2023, 01:30 ✶
Słuchając wypowiedzi Grimesa zastanawiał się czy właśnie to miała na myśli Eden, mówiąc, że śmierć byłaby wybawieniem. Odpowiedź 'tak' zbyt szybko i klarownie przyszła do jego umysłu, przez co poczuł przedziwny strach zmieszany z podekscytowaniem, na które nie było teraz miejsca.
Spojrzał na Perseusza, w duchu wywracając oczyma na dramatyzm kuzyna. Zanim ten wyszedł, wziął od niego laskę, tak na wszelki wypadek jakby nie znalazł niczego lepszego, czym można by się posłużyć w operacji 'odbieranie życia już martwemu'. Nie powiedział nic jednak, uważając, że każdy radzi sobie z tematem śmierci w swój własny sposób. Pracując jako antropolog dla Ministerstwa, zrozumiał, że żadna reakcja w wypadku zabójstwa czy śmierci naturalnej, nie jest poprawna czy niepoprawna. Wszyscy byli inni, procesowali emocje i otaczający ich świat w swój własny, indywidualny sposób.
- Magia nie działa - wyjaśnił po krótce, zakładając, że nie musi obawiać się gospodarza - Jestem medykiem z wykształcenia, znam się też na pośmiertnych ... drogach życia - dodał, jakby omawiali właśnie logistykę zbudowania domu, a nie pozbawienie kogoś życia.
Mimo spokojnego głosu, ręce mu się odrobinę pociły. Ostatni raz pozbawił kogoś życia przez przypadek, w eksperymencie, który nie wyszedł.
- Nie masz za wielu opcji w tym, jak możesz zginąć, muszę ci uszkodzić mózg. Ostatnie słowa? Życzenia? Czy jest jakiś przedmiot, który chciałbyś, abym do tego wykorzystał? - wypytywał delikatnym tonem, chociaż bardziej brzmiał jak medyk pytający pacjenta o jego stan, niż pełny empatii człowiek, którym wydawał się siedzący teraz przed domem Black. Nie, aby medycy nie byli empatyczni, ale musieli radzić sobie z widzeniem wielu trudnych przypadków, więc traktowali to w inny sposob, aby nie pogrążyć siebie samych w negatywnych myślach.
Spojrzał na Perseusza, w duchu wywracając oczyma na dramatyzm kuzyna. Zanim ten wyszedł, wziął od niego laskę, tak na wszelki wypadek jakby nie znalazł niczego lepszego, czym można by się posłużyć w operacji 'odbieranie życia już martwemu'. Nie powiedział nic jednak, uważając, że każdy radzi sobie z tematem śmierci w swój własny sposób. Pracując jako antropolog dla Ministerstwa, zrozumiał, że żadna reakcja w wypadku zabójstwa czy śmierci naturalnej, nie jest poprawna czy niepoprawna. Wszyscy byli inni, procesowali emocje i otaczający ich świat w swój własny, indywidualny sposób.
- Magia nie działa - wyjaśnił po krótce, zakładając, że nie musi obawiać się gospodarza - Jestem medykiem z wykształcenia, znam się też na pośmiertnych ... drogach życia - dodał, jakby omawiali właśnie logistykę zbudowania domu, a nie pozbawienie kogoś życia.
Mimo spokojnego głosu, ręce mu się odrobinę pociły. Ostatni raz pozbawił kogoś życia przez przypadek, w eksperymencie, który nie wyszedł.
- Nie masz za wielu opcji w tym, jak możesz zginąć, muszę ci uszkodzić mózg. Ostatnie słowa? Życzenia? Czy jest jakiś przedmiot, który chciałbyś, abym do tego wykorzystał? - wypytywał delikatnym tonem, chociaż bardziej brzmiał jak medyk pytający pacjenta o jego stan, niż pełny empatii człowiek, którym wydawał się siedzący teraz przed domem Black. Nie, aby medycy nie byli empatyczni, ale musieli radzić sobie z widzeniem wielu trudnych przypadków, więc traktowali to w inny sposob, aby nie pogrążyć siebie samych w negatywnych myślach.
Sometimes, I wonder if I should be medicated;
If I would feel better just lightly sedated
If I would feel better just lightly sedated