- Nie. Nie dostawałam. - Powiedziała chłodno, byleby urwać ten temat. Bardziej owinęła się kocem, wróciły do niej wspomnienia, kiedy to właśnie ten wzrost był dla niej największym kompleksem. Nadal to w niej siedziało, gdzieś głęboko. Mimo, że niby się już z tym pogodziła, to jednak ukłuł ją ten komentarz, chociaż pewnie nie miał tego zrobić.
Odetchnęła głęboko, nie mogła pozwolić, żeby to spierdoliło jej wieczór. W końcu było to tylko jedno zdanie, rzucone gdzieś pomiędzy.
Podeszła bliżej. Dopiero teraz dostrzegła wielkość kresek, które usypał jej dzisiejszy towarzysz. Naprawdę były duże, teraz zrozumiała dlaczego wspominał coś o zabiciu. Nie zamierzała jednak teraz rezygnować, choć nie była wprawiona w zażywaniu takich substancji. Najwyżej odleci za bardzo.
- Jasne, nie musisz dwa razy powtarzać. - Obserwowała go uważnie, kiedy się oparł o ten blat; świeża rana była jeszcze bardziej wyeksponowana, nie mogła oderwać od niej wzroku. Ona mu to zrobiła, poczuła pewnego rodzaju dumę.
Kiedy udało mu się jakimć cudem wciągnąć do końca przejeła od niego banknot. Nachyliła się nad działką i zaczęła czynić swoją powinność. Chciała to zrobić jak najszybciej, mimo, że była laikiem w przeciwieństwie do Ollivandera, a on przed chwilą wydawał się mieć lekki problem z wciągnięciem całej zawartości.
W połowie ścieżki zmieniła dziurkę, czuła, jak narkotyk zaczyna potęgować jej uczucia. Łzy napływały jej do oczu, nie mogła się skupić, ale pojawiła się również euforia, wrażenie, że może zrobić wszystko, czego tylko chce. Jakby w jej ciele pojawiła się nieograniczona moc, a nikt nie byłby jej w stanie stanąć na drodze. Mogła zrobić wszystko.
Coś mówił do niej w między czasie. Zarejestrowała to. Powinna do tego wrócić, ale za chwilę. Na razie oparła się o blat. Miała przyspieszony oddech, musiała się uspokoić. Mimo przymkniętych oczu miała wrażenie, że atakuje ją światło, a przecież tutaj było ciemno. Migające obrazy pojawiały się jej przed oczami. Minęło kilka sekund, zanim odwróciła się w jego stronę. Starała się spojrzeć mu w twarz, jednak jej wzrok był trochę rozbiegany. Musiała się skupić, wcale nie było to takie proste, gdy przez jej umysł przebiegało tak wiele myśli. Wszystko działo się zbyt szybko.
Przetarła dłonią nos, czuła lekki dyskomfort spowodowany wciągnięciem tej potężnej kreski. Powinien minąć, za chwilę, albo o nim zapomni. - Jak zawsze, zawsze mam kurwa rację. - Powiedziała stanowczo. - Lubisz noże? - Zapytała jakgdyby nigdy nic, a jej dłoń powędrowała w kierunku paska od spodni, przy którym miała swój srebrny sztylet, jakby chciała się upewnić, że jest na miejscu. W końcu przyszła tutaj od razu po polowaniu.