24.04.2023, 15:54 ✶
Zdziwiony patrzył, jak bierze do ręki narzędzie, za pomocą którego mogłaby go zabić jednym bardziej zdecydowanym ruchem. Jak dobrze, że czuł się teraz nieśmiertelny. Uśmiechnął się do niej w, cóż, rozmarzony sposób i przeciągnął palcami po pole płaszcza, który właśnie zdjęła. Po dotyku czuł jakość skóry, do której jego kurtka nawet się nie umywała.
Sielanka nie trwała długo. Akurat patrzyła mu w oczy, kiedy zupełnie zmienił się ich wyraz. Wpierw na rozczarowany, później na wściekły. Wyglądał na naprawdę urażonego tym "postaram się".
- Świetnie, kurwa. - Zerwał z nią kontakt wzrokowy, gniewnie kucnął za ladą. Pukał w coś, chwilę wybijał rytm o drewno. - Bo to nie powinien być żaden problem. I tak umieram za dwa lata.
Wstając, rzucił na blat naręcze kolorowych monet. Część uderzyła w tackę, rozsypując dookoła proszek. Gwałtownie, niezgrabnie zaczął wybierać z nich galeony.
- Ile ich chcesz? - burknął, dobijając w liczeniu dwudziestki.
Odwrócił się w jej kierunku, nie odsuwał się. Miał we wzroku coś dzikiego, jakby był w każdej chwili gotowy zacząć się z nią bić. Ogólnie wydawało się, że zapomniał o tym, że trzymała w ręku broń.
Sielanka nie trwała długo. Akurat patrzyła mu w oczy, kiedy zupełnie zmienił się ich wyraz. Wpierw na rozczarowany, później na wściekły. Wyglądał na naprawdę urażonego tym "postaram się".
- Świetnie, kurwa. - Zerwał z nią kontakt wzrokowy, gniewnie kucnął za ladą. Pukał w coś, chwilę wybijał rytm o drewno. - Bo to nie powinien być żaden problem. I tak umieram za dwa lata.
Wstając, rzucił na blat naręcze kolorowych monet. Część uderzyła w tackę, rozsypując dookoła proszek. Gwałtownie, niezgrabnie zaczął wybierać z nich galeony.
- Ile ich chcesz? - burknął, dobijając w liczeniu dwudziestki.
Odwrócił się w jej kierunku, nie odsuwał się. Miał we wzroku coś dzikiego, jakby był w każdej chwili gotowy zacząć się z nią bić. Ogólnie wydawało się, że zapomniał o tym, że trzymała w ręku broń.