28.10.2022, 23:24 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.10.2022, 23:31 przez Brenna Longbottom.)
- E tam, bez zgody. Ja się tylko zastanawiam czy no... obedrze się go ze skóry, tak żywcem, a on jest... ten.
Umilkła, jakby nie do końca potrafiła się wysłowić. Nowość w przypadku Brenny! Nie miała większych oporów przy oczach traszki, bo to jednak były owady, ale jakoś zastanawiała się, jak jest w przypadku muchomorów.
Niemniej samo powiedzenie "jeśli boisz się", przesądziło sprawę. Brenna miała w końcu jakieś czternaście lat i była Gryfonką. Ten wiek oraz ten Dom zobowiązywały. Nie ulegać takim prowokacjom nauczyła się dopiero parę lat później: w chwili obecnej jednak nie mogła postąpić inaczej niż otworzyć torby i bardzo ostrożnie (na wszelki wypadek) umościć muchomora na garści włosów jednorożców.
Nie mogła przecież dać powodów do sądzenia, że się boi, prawda?!
- Jutro rano pójdę poszukać w bibliotece... albo spytam nauczyciela - zdecydowała. Jeśli grzyb okaże się inteligentny, to po prostu go wypuści na skraju Zakazanego Lasu. Na pewno znajdzie drogę. - Jak nie są... no, mocno myślące, to wezmę go na lekcję.
Obróciła się potem, czekając aż nadejdzie gajowy. A gdy ten wyłonił się spomiędzy drzew, wyraźnie niezadowolony, że uczniowie opuścili polanę, czym prędzej zaczęła opowiadać, jak to szli, pochłonięci swoją misją, bo na polanie nic już nie mogli znaleźć, za śladem pojedynczych włosów, pozostawionych na drzewach, widać jednorożec tędy biegł, i zostawiał je na gałęziach, o, proszę spojrzeć, ile włosów zebraliśmy...
Theseus zaś musiał zmagać się z konsekwencjami dzisiejszej wyprawy, bo skoro Brenna dowiedziała się, że zna Władcę Pierścieni, jedno miał jak w banku: od tej pory gadała do niego dwa razy więcej niż dotychczas. A że Brenna zwykle mówiła dużo i do wszystkich, oznaczało to bardzo, bardzo dużo gadania.
Umilkła, jakby nie do końca potrafiła się wysłowić. Nowość w przypadku Brenny! Nie miała większych oporów przy oczach traszki, bo to jednak były owady, ale jakoś zastanawiała się, jak jest w przypadku muchomorów.
Niemniej samo powiedzenie "jeśli boisz się", przesądziło sprawę. Brenna miała w końcu jakieś czternaście lat i była Gryfonką. Ten wiek oraz ten Dom zobowiązywały. Nie ulegać takim prowokacjom nauczyła się dopiero parę lat później: w chwili obecnej jednak nie mogła postąpić inaczej niż otworzyć torby i bardzo ostrożnie (na wszelki wypadek) umościć muchomora na garści włosów jednorożców.
Nie mogła przecież dać powodów do sądzenia, że się boi, prawda?!
- Jutro rano pójdę poszukać w bibliotece... albo spytam nauczyciela - zdecydowała. Jeśli grzyb okaże się inteligentny, to po prostu go wypuści na skraju Zakazanego Lasu. Na pewno znajdzie drogę. - Jak nie są... no, mocno myślące, to wezmę go na lekcję.
Obróciła się potem, czekając aż nadejdzie gajowy. A gdy ten wyłonił się spomiędzy drzew, wyraźnie niezadowolony, że uczniowie opuścili polanę, czym prędzej zaczęła opowiadać, jak to szli, pochłonięci swoją misją, bo na polanie nic już nie mogli znaleźć, za śladem pojedynczych włosów, pozostawionych na drzewach, widać jednorożec tędy biegł, i zostawiał je na gałęziach, o, proszę spojrzeć, ile włosów zebraliśmy...
Theseus zaś musiał zmagać się z konsekwencjami dzisiejszej wyprawy, bo skoro Brenna dowiedziała się, że zna Władcę Pierścieni, jedno miał jak w banku: od tej pory gadała do niego dwa razy więcej niż dotychczas. A że Brenna zwykle mówiła dużo i do wszystkich, oznaczało to bardzo, bardzo dużo gadania.
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.