25.04.2023, 12:09 ✶
- To obietnica – skwitowała Brenna słowa Victorii, ale nie zdążyła nic dodać, bo z góry nadleciała Wood.
Longbottom zmarszczyła brwi. Jej czarnowidztwo i paranoja natychmiast podsuwały najgorsze scenariusze – w rodzaju koledzy czarnoksiężnika szykują nową anomalię. Ale też nie była aż taką paranoiczką, aby nie brać pod uwagę, że mogą to być po prostu grzybiarze, szukający borowików. Chociaż miała dziwne wrażenie, że byłby to zdumiewający zbieg okoliczności. Były w końcu w tej paskudniejszej części Lasu Wisielców, wcale nie tak daleko od Mglistych Mokradeł…
- Heath, trzymaj się proszę granicy drzew, nie wlatuj nad samą polanę – poprosiła Brenna na wszelki wypadek. Zaklęcie maskujące zaklęciem maskującym, ale zmiana kolorów ubrania nie oznaczała niewidzialności, jeśli ktoś spojrzy na nią, gdy będzie się ruszała, to ją zauważy. Chociaż Longbottom liczyła, że akurat nikt nie postanowi wpatrywać się w niebo.
- Mogę? – spytała, wyciągając różdżkę i zwracając się ku Victorii, gdy zorientowała się, że Lestrange chce ku polanie. Zamierzała lekko uderzyć różdżką kobietę, podobnie jak wcześniej Wood, rzucając czar kameleona: czyli transmutować jej ubrania tak, aby przez jakiś czas kolorystycznie upodobniały ją do otoczenia.
A potem… spróbowała przemienić się w wilka. W tej postaci mogła zbliżyć się do granicy drzew znacznie ciszej, chociaż nie pchała się do przodu, skoro poszły tam już Heather i Victoria – nie było sensu, aby i ona wychodziła na pierwszą linię, ryzykując, że zostanie zobaczona. Za to wilczym nosem węszyła, starając się wyczuć w powietrzu zapachy.
Zwłaszcza ten jeden. Bardzo charakterystyczny. Świadczący o tym, że używano tu czarnej magii.
Rzuty: 3xtransmutacja, na zaklęcie ciuchów Vici, na przemianę, i dodatkowy, bo jeśli coś nie wyjdzie, to spróbuje znowuXD (priorytet na kameleona, gdyby i 1, i 2 rzut były zrąbane)
Longbottom zmarszczyła brwi. Jej czarnowidztwo i paranoja natychmiast podsuwały najgorsze scenariusze – w rodzaju koledzy czarnoksiężnika szykują nową anomalię. Ale też nie była aż taką paranoiczką, aby nie brać pod uwagę, że mogą to być po prostu grzybiarze, szukający borowików. Chociaż miała dziwne wrażenie, że byłby to zdumiewający zbieg okoliczności. Były w końcu w tej paskudniejszej części Lasu Wisielców, wcale nie tak daleko od Mglistych Mokradeł…
- Heath, trzymaj się proszę granicy drzew, nie wlatuj nad samą polanę – poprosiła Brenna na wszelki wypadek. Zaklęcie maskujące zaklęciem maskującym, ale zmiana kolorów ubrania nie oznaczała niewidzialności, jeśli ktoś spojrzy na nią, gdy będzie się ruszała, to ją zauważy. Chociaż Longbottom liczyła, że akurat nikt nie postanowi wpatrywać się w niebo.
- Mogę? – spytała, wyciągając różdżkę i zwracając się ku Victorii, gdy zorientowała się, że Lestrange chce ku polanie. Zamierzała lekko uderzyć różdżką kobietę, podobnie jak wcześniej Wood, rzucając czar kameleona: czyli transmutować jej ubrania tak, aby przez jakiś czas kolorystycznie upodobniały ją do otoczenia.
A potem… spróbowała przemienić się w wilka. W tej postaci mogła zbliżyć się do granicy drzew znacznie ciszej, chociaż nie pchała się do przodu, skoro poszły tam już Heather i Victoria – nie było sensu, aby i ona wychodziła na pierwszą linię, ryzykując, że zostanie zobaczona. Za to wilczym nosem węszyła, starając się wyczuć w powietrzu zapachy.
Zwłaszcza ten jeden. Bardzo charakterystyczny. Świadczący o tym, że używano tu czarnej magii.
Rzuty: 3xtransmutacja, na zaklęcie ciuchów Vici, na przemianę, i dodatkowy, bo jeśli coś nie wyjdzie, to spróbuje znowuXD (priorytet na kameleona, gdyby i 1, i 2 rzut były zrąbane)
Rzut Z 1d100 - 72
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 60
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 49
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.