Miała chęć mu odszczekać, że nic nie musi. Nie znosiła tego sformułwania. Ugryzła się jednak w język. Nie chciała znowu się z nim kłócić, bo mogło to przynieść więcej szkody niż korzyści. Yaxley potrafiła wyciągać wnioski mimo swojego dosyć ognistego temperamentu.
- Oby stało się to jak najszybciej. - Bo nie była do końca pewna, jak długo będzie w stanie to znosić. Musiała się przyzwyczaić, choć nie było to dla niej wcale takie łatwe.
- Dziękuję za tę uprzejmość, czyli zawsze mogło być gorzej. - Jak widać on również się starał, to że wychodziło im to jak na razie raczej średnio nie miało znaczenia. Musieli się przecież jeszcze siebie nauczyć.
Yaxley nie łączyła seksu z czymś głębszym. Były to chwilowe zachcianki, zaspokajanie potrzeb czysto fizjologicznych, które pojawiały się od czasu do czasu. Krótka chwila, która szybko przemijała. Różni mężczyźni przewinęli się przez jej życie, jednak z żadnym z nich nie udało się jej wytworzyć jakiejkolwiek więzi. Nie zależało jej na tym. To ona odchodziła, najczęściej bez słowa. Brała to, czego potrzebowała w danej chwili, po czym uciekała. Nie znosiła czuć do kogoś przywiązania, miała wrażenie, że czyni ją to słabszą, bardziej podatną na zranienie. Nie potrafiła też sobie wyobrazić, jak miałoby wyglądać jej życie, gdyby faktycznie zaczęło jej na kimś zależeć, starała się więc po prostu unikać tego problemu - dzięki temu nie musiała szukać rozwiązania.
- Tak myślisz? - Zaśmiała się cicho. Była zdziwiona, że w ogóle pyta ją o zdanie, nie przywykła do tego, zazwyczaj jednak obywało się bez tego. Może nawet jej się to podobało, to ona mogła decydować o wszystkim. - Mhm, możesz tylko poczekaj. - Zsunęła ze stóp ciężkie buty, które może i były wygodne, jednak zdecydowanie przyjemnie było się ich pozbyć. Ściągnęła też sweter, bo było jej gorąco, bardzo gorąco. Mimo tego, że czuła, iż ciepło pali jej całe ciało, to na jej rękach pojawiła się gęsia skórka. - Teraz możesz. - Była gotowa. Dla niej samej było to ciekawe doświadczenie, zupełnie inne od wszystkich.