25.04.2023, 19:19 ✶
Raptownie przerwał zapinanie koszuli w połowie. Czuł frustrację, nie był w stanie się od niej oderwać. Zazgrzytał zębami i w trakcie tego zgrzytania zauważył, że wnętrze obu jego policzków jest przeżute. Pogryzł się do krwi przez sen, prawdopodobnie wielokrotnie. Sięgnął po stojącą na ziemi karafkę, przepłukał usta. Wstępnie wydawało mu się, że poczuł się lepiej.
Kiedy już był pewien, że się obudziła, wypstrykał świeczki do sensownego poziomu jasności i spojrzał na nią. Nawet w ich ciepłym, miękkim świetle widział po niej, jak wielogodzinny haj wycieńczył jej ciało. Miała teraz ten sam szarofioletowy kolor sińców wokół oczu, co on.
- Przepraszam - powiedział gorzko.
Później milczał, nie zrywając z nią kontaktu wzrokowego.
Narastający ciężar w piersi zaczynał utrudniać mu oddychanie. Wystarczyła chwila, żeby łzy zaczęły płynąć z niego ciurkiem. Otarł twarz rękawem.
- Nie chcę, żebyś skończyła tak, jak ja - mówił dosyć bełkotliwie, starał się ignorować swój płacz. - Nigdy nie robię niczego mądrego, do chuja. Niszczę wszystko w kółko. I wszystkich.
Kiedy już był pewien, że się obudziła, wypstrykał świeczki do sensownego poziomu jasności i spojrzał na nią. Nawet w ich ciepłym, miękkim świetle widział po niej, jak wielogodzinny haj wycieńczył jej ciało. Miała teraz ten sam szarofioletowy kolor sińców wokół oczu, co on.
- Przepraszam - powiedział gorzko.
Później milczał, nie zrywając z nią kontaktu wzrokowego.
Narastający ciężar w piersi zaczynał utrudniać mu oddychanie. Wystarczyła chwila, żeby łzy zaczęły płynąć z niego ciurkiem. Otarł twarz rękawem.
- Nie chcę, żebyś skończyła tak, jak ja - mówił dosyć bełkotliwie, starał się ignorować swój płacz. - Nigdy nie robię niczego mądrego, do chuja. Niszczę wszystko w kółko. I wszystkich.