Mogliby nad tym dywagować czyja to jest wina. W końcu to Yaxley przyniosła mu narkotyk, gdyby nie ona, to nie miałby co ćpać, a ona by się tu nie pojawiła. Nic by się nie wydarzyło, ale podjęła decyzję. Przyszła tutaj dobić targu. Dopiero teraz do niej dotarło, że miała do niego prośbę, ale chyba nie był to odpowiedni moment, żeby poruszać ten temat. Pewnie za kilka sekund o tym zapomni, a uświadomi sobie to w nocy, kiedy nie będzie mogła spać i pozostanie sam na sam z bezsennością.
- Nie jesteś najgorszy. Naprawdę. - Bo spotykała na swej drodze zdecydowanie gorszych. Takich, którzy w ogóle by się nie zastanawiali nad tym, czy są źli, czy nie, którzy nie mieli żadnej moralności, on był inny. Inaczej by o tym nie mówił, nie przejmował się wcale.
Ogarnęło ją ciepło. Takie dziwne uczucie, kiedy słyszała kolejne słowa, które wylatywały z jego ust bardzo syzbko, tak, że ledwie mogła je zrozumieć. Jakoś nadążyła, to co mówił uderzyło w nią dosyć mocno. Brzmiało to tak, jakby mówił o niej, jakby była jego lustrzanym odbiciem. Dlaczego nie dostrzegła tego wcześniej? Nie mieli szansy się poznać na tyle, aby to zauważyła, ale widziała analogię w tym co mówił do swoich zachowań. Też często się obwiniała, ale było zbyt późno na jakąkolwiek reakcję. - Jak to kurwa możliwe, że jesteś do mnie, aż tak bardzo podobny. - Nie powinna tego mówić, ale po raz kolejny najpierw wypluła z siebie słowa, a później do niej dotarło, że lepiej, gdyby wcale tego nie zrobiła.
Przestał mówić. Może miał dość tego spoufalania się. Obserwowała go uważnie, dopiero, gdy stanął przy ladzie zrozumiała dlaczego.
Uniosła wzrok i zauważyła sztylet wbity w ścianę za nim. Powinna chyba pozbierać swoje zabawki, bo jej rzeczy były porozrzucane po całym pomieszczeniu, ale jeszcze nie teraz. Zbliżyła się do niego. Oparła się o ladę, a po chwili podniosła się na rękach i usiadła na niej. Widziała, że ręce mu się trzęsą. Postanowiła zainterweniować. - Daj. - Nie czekała na jego reakcje, tylko sięgnęła po banknot, zwinęła mu to w rulon i wręczyła do ręki. - Proszę. - Nie oceniała go w tej chwili, jeśli chce sobie przyćpać, niech to robi, nie była osobą, która zamierzała kogokolwiek umoralniać, byłaby to hipokryzja. - Tylko może mniej niż wczoraj. - Coś ją tknęło, żeby jednak się odezwać, nie chciałaby tu skończyć z trupem.