26.04.2023, 00:46 ✶
Musimy go zatrzymać, zabrzmiało w uszach Patricka jak potwierdzenie jego własnych myśli. Tylko jak? Czy przejście przez portal było w ogóle możliwe? Dla Victorii może, skoro ogień nie robił jej krzywdy. O ile chodziło o każdy ogień, również ten czarny. Dla niego? Nie bardzo, ale nie powinien w takim momencie myśleć o sobie.
On nawet nie wiedział, czy żywiołak w ogóle był ich sprzymierzeńcem. O ile dobrze zrozumiał sytuację, próbował ich zaatakować zanim jeden ze śmierciożerców rzucił na niego klątwę. Czy, gdyby udało im się zdjąć ją z niego, nie zaatakowałby ich znowu? Tego nie wiedział. Tak jak ogólnie nie wiedział, co powinien i co należało zrobić. Ze swojej perspektywy wszystko wydawało mu się jednakowo beznadziejne a on sam nie tylko nieprzydatny, ale i kompletnie zbędny. Biegał bez celu z jednego punktu do drugiego a wszystko rozgrywało się gdzieś dookoła. Nie czuł, by podejmowane przez niego, Mavelle lub Victorię działania w ogóle odnosiły jakikolwiek skutek.
- Mav, przekaż informację o portalu reszcie – rzucił do panny Bones, gdy Victoria próbowała rozproszyć wydobywające się z ziemi światło. Skoro brygadzistka już wcześniej się tym zajmowała, nie było sensu, by teraz to on zaczął korzystać z fal by rozmawiać z resztą. – Spróbuję pomóc żywiołakowi. Jak się uda to się uda, jak nie to nie. A potem… potem możemy próbować biec do tego portalu. Może da się go przekroczyć? – I powstrzymać Voldemorta?
Póki co Patrick skupił się na swoich najszczęśliwszych wspomnieniach. Chciał stworzyć z nich patronusa i posłać go w stronę żywiołaka z nadzieją, że ten zniszczy toczącego umysł Maledisa.
Obydwa rzuty to nekromancja na wyczarowanie patronusa, który pomoże żywiołakowi uporać się z Maledisem
On nawet nie wiedział, czy żywiołak w ogóle był ich sprzymierzeńcem. O ile dobrze zrozumiał sytuację, próbował ich zaatakować zanim jeden ze śmierciożerców rzucił na niego klątwę. Czy, gdyby udało im się zdjąć ją z niego, nie zaatakowałby ich znowu? Tego nie wiedział. Tak jak ogólnie nie wiedział, co powinien i co należało zrobić. Ze swojej perspektywy wszystko wydawało mu się jednakowo beznadziejne a on sam nie tylko nieprzydatny, ale i kompletnie zbędny. Biegał bez celu z jednego punktu do drugiego a wszystko rozgrywało się gdzieś dookoła. Nie czuł, by podejmowane przez niego, Mavelle lub Victorię działania w ogóle odnosiły jakikolwiek skutek.
- Mav, przekaż informację o portalu reszcie – rzucił do panny Bones, gdy Victoria próbowała rozproszyć wydobywające się z ziemi światło. Skoro brygadzistka już wcześniej się tym zajmowała, nie było sensu, by teraz to on zaczął korzystać z fal by rozmawiać z resztą. – Spróbuję pomóc żywiołakowi. Jak się uda to się uda, jak nie to nie. A potem… potem możemy próbować biec do tego portalu. Może da się go przekroczyć? – I powstrzymać Voldemorta?
Póki co Patrick skupił się na swoich najszczęśliwszych wspomnieniach. Chciał stworzyć z nich patronusa i posłać go w stronę żywiołaka z nadzieją, że ten zniszczy toczącego umysł Maledisa.
Obydwa rzuty to nekromancja na wyczarowanie patronusa, który pomoże żywiołakowi uporać się z Maledisem
Rzut N 1d100 - 66
Sukces!
Sukces!
Rzut N 1d100 - 55
Sukces!
Sukces!