26.04.2023, 02:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.04.2023, 02:51 przez Norvel Twonk.)
Heather
Siedząca na miotle Heather dostrzegła, że szukających czegoś na polanie ludzi była czwórka: dwie kobiety i dwóch mężczyzn. Ubrania, które mieli na sobie wydawały się nieco przypadkowe, jakby wszyscy znaleźli się w tym miejscu albo całkowitym przypadkiem (być może się zgubili i zawędrowali aż na polanę?) albo tak, jakby bardzo spontanicznie podjęli decyzję o wycieczce. Jedna z kobiet miała na sobie strój kelnerki, a chodzący w jej pobliżu mężczyzna wyglądał jak pacjent, który dopiero co opuścił Lecznicę Dusz. Może z niej nawet uciekł, bo nie zdążył przy tym nawet zmienić swojego ubrania na zwyczajne.
Victoria
Zbliżając się do polany Victoria dostrzegła mniej więcej to samo co Heather: czworo dziwacznie ubranych ludzi wałęsało się po niej. Ich ruchy pozostawały bezwładne, lekko ociężałe i aurorka nie do końca potrafiła określić, co właściwie próbowali robić. Zatrzymując się za jednym z drzew, przy linii, zauważyła za to coś nowego: polana była chyba kiedyś cmentarzem? Albo czymś w rodzaju cmentarza. Całkiem niedaleko od siebie, najwyżej pięć metrów dalej, widziała starą, zaniedbaną płytę nagrobną.
I wtedy jeden z dwójki mężczyzn podniósł głowę do góry. Pociągnął nosem jakby zwietrzył jej trop? Wyglądał całkiem zwyczajnie: najwyżej dwudziestoparoletni, ubrany w zwykłe jeansy i bury sweter. Miał ciemne włosy i bladą twarz. Ale było coś niepokojącego w sposobie, w jaki się poruszał: niezgrabnie i ociężale. Wodził wzrokiem po linii drzew, ciągle pociągając nosem. Zamruczał? Zawarczał? A potem powoli, powoli ruszył w jej stronę. A za nim, jakby zwabieni warkotem zaczęli podążać kobieta w stroju kelnerki i mężczyzna wyglądający na pacjenta, który dopiero co uciekł ze szpitala. Byli jeszcze dość daleko i tylko ich nietypowe zachowanie sprawiało, że Victoria mogła sobie uświadomić, że właśnie próbowali ją... wywęszyć?
Brenna
Kiedy Brenna zamieniła się w wilka, świat jej zmysłów rozbłysnął wielością dodatkowych doznań. Najpierw uderzył w jej nozdrza zapach lasu, mchu i paproci. Wyczuła skrywającego się niedaleko, za jednym z krzaków zająca i szamoczące się w gnieździe pisklaki. Słyszała ich nawoływania, gdy czekały na powrót rodziców i świeżą porcję robaków. Zbliżając się do polany wyczuła zapach śmierci i rozkładu. Mnóstwo zapachu śmierci i rozkładu. Niósł go ku niej wiatr a wraz z jego delikatnymi podmuchami, coraz wyraźniej zdawała sobie sprawę, że śmierć i rozkład rozpanoszyły się na polanie. Wiecznie głodne wędrowały po niej bezwładnie.
Rzut 1d3 - 2
Kogo wyczują/zauważą? Heather, Victoria, Brenna - kolejność ustalona po kolejności odpisów.
Rzut 1d4 - 3
I ilu z obecnych na polanie zareaguje?
Rzut Z 1d100 - 68
Sukces!
Sukces!
Rzut na percepcję dla Victorii.