26.04.2023, 11:46 ✶
Nie był pewien, czy faktycznie usłyszał to w jej głosie, czy tylko wydawało mu się, ale poczuł z jej strony coś niepokojącego. Chwilę patrzył na nią, uważnie przyglądał się jej mimice i kontemplował wspomnienia z ostatnich paru minut. Miał wrażenie, że coś ją w nim odrzucało. Nie mógł udawać, że nie prezentował się teraz skrajnie źle. Dobrze przynajmniej, że wciągał, a nie chlał, bo pewnie by musiała patrzeć, jak się obrzyguje.
Puścił jej dłoń, potarł swoimi. Sprawdzał, czy nie są wilgotne od potu, ale nie były. Były tylko upiornie zimne. Nieprzyjemne.
- W tym momencie to pójść się gdzieś umyć. Ale nie mogę iść do ojca w takim stanie - mówił, rozglądając się po zajętym syfem pokoju i unikając jej wzroku. - Ojciec nie może nic wiedzieć. Moja cała rodzina.
Kurwa mać, byle jego brata ta choroba ominęła. Już i tak był ślepy. To byłoby po prostu okrutne. Łzy znowu stanęły mu w oczach, ale tym razem udało mu się utrzymać fason i się nie poryczeć. Zazgrzytał zębami.
- Później? Nie wiem. Na pewno nie chcę iść do Lecznicy Dusz - kontynuował, bo wiedział, że chodziło jej o coś innego, niż najbliższe plany.
Chyba sprawdzała, czy w ogóle chce się leczyć, żeby ocenić, na ile jest sens próbować mu pomóc. Stres ścisnął mu żołądek.
- Dziękuję. Przepraszam. Nie wiem, co się teraz robi. A-ale zjedzenie czegoś. Na początek. To też dobry pomysł. Nie jadłaś od chuj wie kiedy, ja jeszcze dłużej.
Puścił jej dłoń, potarł swoimi. Sprawdzał, czy nie są wilgotne od potu, ale nie były. Były tylko upiornie zimne. Nieprzyjemne.
- W tym momencie to pójść się gdzieś umyć. Ale nie mogę iść do ojca w takim stanie - mówił, rozglądając się po zajętym syfem pokoju i unikając jej wzroku. - Ojciec nie może nic wiedzieć. Moja cała rodzina.
Kurwa mać, byle jego brata ta choroba ominęła. Już i tak był ślepy. To byłoby po prostu okrutne. Łzy znowu stanęły mu w oczach, ale tym razem udało mu się utrzymać fason i się nie poryczeć. Zazgrzytał zębami.
- Później? Nie wiem. Na pewno nie chcę iść do Lecznicy Dusz - kontynuował, bo wiedział, że chodziło jej o coś innego, niż najbliższe plany.
Chyba sprawdzała, czy w ogóle chce się leczyć, żeby ocenić, na ile jest sens próbować mu pomóc. Stres ścisnął mu żołądek.
- Dziękuję. Przepraszam. Nie wiem, co się teraz robi. A-ale zjedzenie czegoś. Na początek. To też dobry pomysł. Nie jadłaś od chuj wie kiedy, ja jeszcze dłużej.