Nawet jeśli będzie żałowała, to co z tego. Nie byłby to pierwszy raz, na pewno też nie ostatni. Ważne było to, że się zgodził. Nie miała jednak pojęcia, czemu jej tak na tym zależało. Teraz nie było to istotne, poczuła jednak do niego sympatię, tego była świadoma.
Dogadali się, mogli udać się do niej. Trochę ogarnąć. Doprowadzić się do porządku. Potrzebowała tego.
Cicho parsknęła śmiechem, kiedy usłyszała jego komentarz, rozbawił ją nawet. - Zobaczymy. - Odpowiedziała jeszcze. Nie oczekiwała od niego nic w zamian, przynajmniej jak na razie.
Zeskoczyła z blatu. Rozejrzała się po pomieszczeniu, w którym się znajdowali. Musiała zabrać stąd wszystkie swoje rzeczy. Zaczęła od sztyletu, który był wbity w ścianę, później wzięła płaszcz, narzuciła go na ramiona i udała się w stronę kanapy, na której usiadła, aby założyć swoje buty. Zakładała je dłuższą chwilę.
- Uwiniesz się do dwudziestej, na Horyzontalnej, bliżej Nokturnu, więc nie tak daleko. - Powinni dojść tam całkiem szybko. Była gotowa, podniosła tyłek z kanapy i udała się w stronę drzwi. Mogli opuścić to miejsce.