Mówiła? Nie pamiętał. Pewnie tak było. Przez krótką chwilę nawet próbował powrócić do ich ostatniego spotkania, jednak nie był w stanie tak daleko sięgnąć pamięcią. Zjeżył więc tylko lekko brwi w tym całym bezskutecznym procederze wytężonego myślenia. Pokiwał jej głową bez przekonania na potwierdzenie jej słów.
- Ja? - wskazał na siebie ręką, a twarz miał całkowicie zaskoczoną - Nie, dlaczego miałbym? To po prostu... Umm... - starał się wyjść dobrze przez swoimi kolegami, którzy oceniali każdy jego ruch i słowo - No... Ten.. Przypadkiem się spotkaliśmy, to co. Mam udawać, że Cię nie znam? - podrapał się nerwowo po szyi. Prawdę mówiąc, Hjalmar lekko się stęsknił. Pandora w tym całym swoim chaosie była ciekawą osobą, zdolną do szerzenia pożogi i zniszczenia ale tym samym dobra i przyjaźni.
- Nie no... Umm... Nie jestem zły przecież - przyznał, czując wzrok swoich kompanów na plecach - W końcu przypadkiem tu się znalazłaś - podkreślił mówiąc głośniej aby te plotkarskie hieny to bardzo dobrze usłyszały. Jeszcze by tylko brakowało żeby zaczęli rozpowiadać o nim jakieś niestworzone historie. Że sobie ściąga jakieś zagraniczne kobiety na Lithę czy inne tego typu herezje.
- Tsaa... Zaciekawionych... - odparł wypuszczając ciężko powietrze kiedy odwrócił się w ich stronę. A oni mieli ubaw w najlepsze. Nie pozostawali dłużni Pandorze i odmachali jej od razu po niej. Nie potrzebowali do tego specjalnego zaproszenia. Co gorsza dla Nordgersima - jego druhowie poczuli się na siłach kiedy ten stał obok dziewczyny. Zupełnie jakby zapomnieli jaki los ich spotka za niesubordynację.
Nie obyło się oczywiście bez komentarzy w ich kierunku. Jak na przykład "No dawaj Hjalmar. Dasz radę" albo "Może nas przedstawisz swojej koleżance?". W tym momencie chciał ich zabić. Przemienić się w wilkołaka i rozszarpać ich na strzępy. Jednak tak się nie stało, a to były tylko głupie żarciki ze strony jego bandy. I to komentarze za którymi 'niedźwiadek' nie za bardzo przepadał.
Pandora mogła zauważyć irytację na jego twarzy kiedy odwrócił się ponownie w jej kierunku, starając się zignorować tamtych idiotów, którzy za wszelką cenę starali się 'wesprzeć' Mara - Na pewno chcesz z nimi iść? Nie dadzą Ci spokoju, bo zaczną się doszukiwać jakiegoś drugiego dna - zapytał ją w trosce jakby starał się ją ochronić przed tą niesforną hordą - Znaczy no tak, tak... Umm... Chodźmy się napić... Tak... - szybko starał się poprawić kiedy zdał sobie sprawę jak to zabrzmiało. Próbował uratować swoją reputację. W końcu był twardym i nieznającym litości berserkerem, a nie jakimś 'pluszowym misiem' co by się przejmował innymi. A może jednak trochę wewnątrz był?
Mimo, że powiedział aby to zrobili to nadal stał przed swoją znajomą i nie wyglądał jakby chciał gdziekolwiek się na razie ruszyć.
- Dobrze - pokiwał głową zgadzając się aby tak do niego mówiła - Znaczy no... Tylko jak nie będziesz dawała rady mówić Hjalmar... Bo wiem, że... Zresztą mniejsza - ponownie się zreflektował lecz nie dokończył swojej wypowiedzi. To już był drugi raz kiedy zrobił coś, czego przeważnie by nie zrobił. Czyżby dziewczyna miała na niego taki wpływ?
Swoim wzrokiem podążył za Pandorą aby przyjrzeć się temu na co ona spoglądała. No tak chmurki... Pokręcił głową z niedowierzaniem ale na jego twarzy zagościł lekki uśmiech kiedy sobie przypomniał o tej niedorzecznej nazwie na owce.
- Nie jest źle. Co prawda daleka droga przed Tobą jeszcze ale widzę potencjał - zapewnił ją i niemal nie zaoferował lekcji islandzkiego. Tym razem jednak się powstrzymał. Tylko tego by brakowało aby po raz trzeci zrobił coś pod wpływem 'aury Pandory' - Nie mówiłem Ci nigdy, że będzie prosto. Sama się uparłaś na ten język. Jedyne co mógłbym polecić to nauczyć się najpierw innego języka, na przykład szwedzkiego, a później mojego. To mogłoby by pomóc - dał jej ekspercką poradę w tej kwestii. Sam się tak szybko nauczył języka Szwedów - dzięki znajomości islandzkiego.
Mimo upływu kilku miesięcy, Prewettówna nadal zachowywała się jak małe dziecko w oczach Nordgersima. Cieszyła się ze wszystkiego i na wszystko. Zupełnie nie pasowała do zimnego i ponurego klimatu Islandii. Tutaj ludzie podchodzili do innych z dużą niepewnością, która często przeradzała się w swego rodzaju nieufność.
- Rakvi? - zapytał zdziwiony. Dlaczego miałby próbować Rökkviego? Nie rozumiał za bardzo skąd w jej głowie zrodziła się taka myśl - Aaa.. Ten alkohol, tak? - przypomniał sobie po krótkiej chwili jak wrócił nabombany do domu i poszedł od razu spać - Był całkiem niezły. Pewnie jakbym go zjadł z jakąś słoninka czy boczkiem to byłby dużo lepszy, a tak to go wydudniłem w drodze do chaty - odparł wesoło - Wiesz. Bałem się, że zamarznę, dlatego podjąłem środki aby to się nie stało - starał się wytłumaczyć swoje działanie. Prawda była taka, że potrzebował się odstresować po tym jakże dziwnym spotkaniu z nią.
Rozejrzał się wokół. Pierwsze co zobaczył to swoich kolegów, którzy nadal nie odpuszczali i wykonywali jakieś gesty w ich kierunku. Jeden z nich złożył usta w dzióbek, na co Hjalmar odpowiedział mu stuknięciem się w czoło, co rozbawiło gromadę.
- Co byś chciała się napić? Piłaś kiedyś z takiego rogu? - zapytał podnosząc swój dzisiejszy kufel i ukazując całe jego piękno - Jakieś piwo się znajdzie. Miód i gorzałka pewnie też. Może nawet coś lżejszego jakbyś chciała - wymienił dostępne trunki, które rzuciły mu się w oczy. Hjalmar przejął rolę gospodarza na tym festiwalu. Podjął decyzję, że będzie jej przewodnikiem - nie po reż pierwszy zresztą.