Dostrzegła jego niepokój. Nie chciała wyjść na nieodpowiedzialną, może czasem taka była, ale nie zrobiłaby krzywdy temu stworzeniu. - Triss, skrzatka moich rodziców go dogląda. Na pewno była tutaj wieczorem, nie pamiętam, czy wspominałam jej, że nie wrócę na noc, ale bywa tu kilka razy dziennie, żeby się nim opiekować pod moją nieobecność. - Miała nadzieję, że to wytłumaczenie wystarczy, nie chciała być postrzegana jako lekkomyślna, nie gdy chodziło o żywą istotę. Może często zdarzało jej się taką być, jednak opiekowała się tym nieszczęsnym psem odpowiednio. Jak tylko potrafiła.
- Dziękuję, chociaż, przy tym jak wygląda chata moich starych... - Nie dokończyła,nie warto było się nad tym rozwodzić. Mieli ogromną rezydencję otoczoną lasem. Jej mieszkanie było przy tym małą klitką.
Gdy usłyszała jego pytanie zawahała się przez chwilę. Mógł to zauważyć. Nie myślała jeszcze o tym. Przypomniała sobie poprzednią noc, to jak spokojnie spała mimo tego co się wydarzyło. Może nie trwało to długo, jednak sen przy nim był spokojny. Chciałaby to powtórzyć, bez względu na to, czym był spowodowany. Nie umiała stwierdzić, czy to przez narkotyk i zmęczenie, czy po prostu przez obecność drugiej osoby. - Możesz spać u mnie, znaczy ze mną. Łóżko jest duże, pewnie też wygodniejsze. - Uciekała wzrokiem, trochę bała się reakcji na tę odpowiedź.
Wyszła z tym biednym psem, chociaż nie miała siły. Wypadało jednak się nim zainteresować. Leander faktycznie wiedział, jak skomplikować jej życie. Nie było jej może z piętnaście minut. Wróciła do środka ze swoim psim towarzyszem. Wtedy dostrzegła go w kuchni. Trafiła chyba na nieodpowiedni moment. - Przeszkadzam, chyba. - Dodała jeszcze.
Miała ochotę wziąć prysznic, zmyć z siebie cały ten brud poprzedniego dnia, do tego wydawało jej się, że okropnie śmierdzi. - Daj mi chwilę. - Trochę było jej głupio, że już na samym początku nie ma możliwości się Ollivanderem zaopiekować w pełni w tym nowym dla niego miejscu, jednak sytuacja była dosyć specyficzna.
Poszła do łazienki. Zdjęła z siebie te wczorajsze ubrania i weszła pod prysznic. Ciepła woda przyjemnie oblewała jej ciało. Mogłaby tu zasnąć, ale wiedziała, że nie może. Wyszła więc spod prysznica, przeczesała mokre włosy, umyła zęby - miała dziwne wrażenie, że ktoś używał jej szczoteczki narzuciła na siebie jedwabny, czarny szlafrok i wyszła z niej. Wróciła do kuchni. - Jakbyś potrzebował czystych ubrań, to mogę wziąć coś od Thesa, nie obrazi się, chociaż mogą być na Ciebie za krótkie, na mnie są. - Usiadła na krześle. Doszło do niej, że jest głodna. Kurewsko głodna, a w lodówce nie miała praktycznie nic poza żarciem dla psa, masłem i mlekiem. Pewnie znalazłby się jakiś czerstwy chleb do tego. Nie dbała o to, jak się odżywiała, musiała tylko zeżreć coś mięsnego i jej ciało czuło się zaspokojone. - Napijesz się ze mną kawy? - Tego miała pod dostatkiem i to mogła mu aktualnie zaproponować.