— Cios prosto w serce. Typowe. I jak ja mam z tego wyjść cało? — mruknął, ale machinalnie się wyprostował się i przywołał na twarz względnie spokojną minę wyważonego, dorosłego oraz dojrzałego mężczyzny. Aż ciężko uwierzyć, że te trzy zalety były w stanie egzystować w tym samym czasie w jednej osobie.— To już chyba było ostatnie.
Zmarszczył brwi na wzmiankę o doniczkach i świecznikach. Jeśli to faktycznie to przyszło w paczce, to musiały być zrobione ze stali. W końcu nie mogła mu się aż tak pogorszyć forma, prawda? Wprawdzie spędzał ostatnio sporo czasu przy biurku, ale nie aż tyle.
Ojej, pomyślał, słysząc podniesiony głos przyjaciółki. Pomimo tego, że znacznie nad nią górował, skulił się nieco w sobie. Może jednak punktowanie ewentualnych problemów z wystrojem noc przed otwarciem nie było dobrym pomysłem? Nigdy nie można było przewidzieć, jak ktoś zareaguje, a wolałby nie spędzić następnego dnia zakneblowany na zapleczu lub zakopany w akcie zemsty za nieprzychylny komentarz.
— NIE TO MIAŁEM NA MYŚLI! Gust masz dobry, wyśmienity wręcz. Kolorystycznie i estetycznie się to wszystko spina — potwierdził usłużnie, sądząc, że w ten sposób nie stanie się obiektem wybuchu złości. — Po prostu pełną funkcjonalność wypracujesz, gdy zorientujesz się, jak lokal działa na co dzień i jakie są przyzwyczajenia klientów.
W sumie nie powinien się zbytnio wtrącać. Nie miał bladego pojęcia o prowadzeniu lokalu tego typu, więc w swoich komentarzach i uwagach mógł co najwyżej odnieść się do swoich uwag wyniesionych z innych kawiarni i cukierni. Obawiał się jedynie tego, że mnogość szczegółów mogłaby nieco przerazić co poniektórych. Warto było jednak pamiętać, że miał pełną wiarę w to, że Norze uda się to rozegrać w taki sposób, aby wszystko wyszło na jej. Wlepił wzrok w miejsce wskazane przez kobietę i przechylił lekko czubek głowy w bok.
— Może dostawimy tam jakąś większą doniczkę? — rzucił cicho, jednak gdy tylko zadał to pytanie, od razu zmienił zdanie. Uśmiechnął się przymilnie. — Chociaż w sumie... Na otwarciu będzie tyle ludzi, że nikt nie zwróci uwagi. Będą za bardzo skupieni na zajadaniu się twoimi pysznościami. Poza tym pomyśl o tym z innej strony. Jeśli to ja jestem w błędzie, będziesz mogła mi to powtarzać w kółko przy każdej wizycie. Wiem, że niemalże czujesz tę satysfakcję głęboko w sercu.
Parsknął cichym śmiechem, a oczy aż mu się zaświeciły na widok wypieków Nory. Nie martwił się zbytnio o jakość jedzenia, które będzie tu serwowane. Odkąd po raz pierwszy spróbował kuchni panny Figg, wiedział, że szybko pozna się na niej masa ludzi. Parę osób z brygady już się zadeklarowało, że będzie tutaj przychodzić, gdy kiedyś podzielił się pączkami w pracy. Dalej będzie już tylko lepiej.
— Mmmm... Absolutna perfekcja. Dziesięć na dziesięć — zapewnił, zajadając się kawałkiem tarty z malinami.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞