27.04.2023, 00:14 ✶
Gdy wciągał (a wciągał na raty), myślał o tym, co powiedziała. Starał się nie pamiętać tego, jak beztrosko wspomniała o tym, że jej rodzina ma niewolnika, bo aż go wzdrygało. To nie był czas i miejsce, żeby się tym zamęczać. Chciał czegoś przyjemnego, miał dosyć rozpaczy i fatalizmu.
Oparł dłonie na blacie, wpatrywał się w rozgrzebane resztki działki. Uśmiechał się, czuł radosne budowanie narkotyku w dziąsłach i skroniach. Siniały mu usta.
Chciała z nim spać. Musiała o tym wiedzieć, kiedy go tu zapraszała. Z jakiegoś powodu aż go to wzruszało. Wydawało mu się to bardziej znaczące, niż fakt, że mieli uprawiać seks. Seks można uprawiać z prawie każdym, ale spać z nim w swoim własnym łóżku na co dzień? To była rzadkość, przejaw bezsprzecznego zaangażowania.
Pojawiła się w pomieszczeniu, kiedy kończył. Pomachał znad blatu trochę zdziwiony jej skonsternowaniem.
- Wszystko dobrze - rzucił, gdy odchodziła.
Resztę jej nieobecności spędził konsumując znalezioną w dolnej szafce konserwę. To chyba był jakiś gulasz wołowy, łatwo dał się nabierać łyżką nawet na zimno. Niezależnie od jakości i daty ważności, smakował dla niego jak papier z piaskiem, bo był naćpany.
Rozglądał się za szczeniakiem, który dalej patrzył na niego nieufnie zza bezpiecznej bariery niedomknkętych drzwi.
- Dobrze wyglądasz w tym czarnym - przywitał ją niezgrabnym komplementem. - Jak nie masz nic pod spodem.
Sam też nie miał nic pod spodem, ani nawet nad spodem. Nieskrępowany ruszył do stołu i zsiadł na krześle obok niej. Wręczył jej łyżkę i zjedzoną do połowy konserwę.
- Kawa to dobry pomysł. Masz whisky?
Przeszedł go dreszcz, który przyponiał mu o dość wartkim problemie.
- Z tymi ubraniami to nie wiem. Mogłabyś po prostu oczyścić mi moje. - Zapytał właśnie laskę, czy zrobi mu pranie. Nie wróżyło to dobrze. - Proszę, nie wziąłem różdżki.
Oparł dłonie na blacie, wpatrywał się w rozgrzebane resztki działki. Uśmiechał się, czuł radosne budowanie narkotyku w dziąsłach i skroniach. Siniały mu usta.
Chciała z nim spać. Musiała o tym wiedzieć, kiedy go tu zapraszała. Z jakiegoś powodu aż go to wzruszało. Wydawało mu się to bardziej znaczące, niż fakt, że mieli uprawiać seks. Seks można uprawiać z prawie każdym, ale spać z nim w swoim własnym łóżku na co dzień? To była rzadkość, przejaw bezsprzecznego zaangażowania.
Pojawiła się w pomieszczeniu, kiedy kończył. Pomachał znad blatu trochę zdziwiony jej skonsternowaniem.
- Wszystko dobrze - rzucił, gdy odchodziła.
Resztę jej nieobecności spędził konsumując znalezioną w dolnej szafce konserwę. To chyba był jakiś gulasz wołowy, łatwo dał się nabierać łyżką nawet na zimno. Niezależnie od jakości i daty ważności, smakował dla niego jak papier z piaskiem, bo był naćpany.
Rozglądał się za szczeniakiem, który dalej patrzył na niego nieufnie zza bezpiecznej bariery niedomknkętych drzwi.
- Dobrze wyglądasz w tym czarnym - przywitał ją niezgrabnym komplementem. - Jak nie masz nic pod spodem.
Sam też nie miał nic pod spodem, ani nawet nad spodem. Nieskrępowany ruszył do stołu i zsiadł na krześle obok niej. Wręczył jej łyżkę i zjedzoną do połowy konserwę.
- Kawa to dobry pomysł. Masz whisky?
Przeszedł go dreszcz, który przyponiał mu o dość wartkim problemie.
- Z tymi ubraniami to nie wiem. Mogłabyś po prostu oczyścić mi moje. - Zapytał właśnie laskę, czy zrobi mu pranie. Nie wróżyło to dobrze. - Proszę, nie wziąłem różdżki.