27.04.2023, 11:49 ✶
Nie umknęło mu, że ślad na jego piersi przyciągnął jej wzrok. Uśmiechnął się. Potrzebował więcej. Żeby miała na co patrzeć.
Konserwa wróciła do jego ręki. Jeśli Geraldine nie zamierzała jej jeść, to chciał ją dokończyć. Nie czuł się już głodny, ale przecież jej, kurwa, nie wyrzuci. Nie będzie marnował jedzenia.
Kiedy łowczyni wyszła po whisky, zajął się wyskrobywaniem resztek z zakamarków puszki. Był przy tym idiotycznie gorliwy, pewnie przez wciągnięty granulat.
Przywitał ją uśmiechem, odsuwając zupełnie puste opakowanie gdzieś na najdalszy skraj stołu. Z różdżką miała rację, więc po prostu skinął na to głową.
- Zapomniałem. Nie czułem się najlepiej, wiesz jak to jest - tłumaczył się raczej spokojnie, nie ciążyło mu teraz to skrajnie silne poczucie winy. - Na szczęście ty miałaś swoją, więc byś nas obroniła. No nie?
Upił ze szklanki. Mocny alkohol wykrzywił mu trochę mordę, ale sam w sobie okazał się całkiem smaczny. Drogi. Starał się nie zastanawiać nad tym, co połączenie tych wszystkich używek i tajemniczej konserwy zrobi z jego flakami. Kawa pewnie tylko by sprawę pogorszyła.
- To co robimy z tym leczeniem? To się idzie do uzdrowiciela? - Spojrzał na nią, zaciskając zęby. Powstrzymał się od zazgrzytania nimi. - Masz jakieś... znajomości?
Sięgnął po papierosa i odruchowo włożył go do ust, ale nie miał czym go rozpalić. Myślał o czymś innym, więc bezceremonialnie nachylił się w kierunku blondynki, żeby dała mu ognia.
- No i jest też sprawa. Jedna - dodał szybko i niewyraźnie, bo dalej trzymał fajkę w zębach.
Konserwa wróciła do jego ręki. Jeśli Geraldine nie zamierzała jej jeść, to chciał ją dokończyć. Nie czuł się już głodny, ale przecież jej, kurwa, nie wyrzuci. Nie będzie marnował jedzenia.
Kiedy łowczyni wyszła po whisky, zajął się wyskrobywaniem resztek z zakamarków puszki. Był przy tym idiotycznie gorliwy, pewnie przez wciągnięty granulat.
Przywitał ją uśmiechem, odsuwając zupełnie puste opakowanie gdzieś na najdalszy skraj stołu. Z różdżką miała rację, więc po prostu skinął na to głową.
- Zapomniałem. Nie czułem się najlepiej, wiesz jak to jest - tłumaczył się raczej spokojnie, nie ciążyło mu teraz to skrajnie silne poczucie winy. - Na szczęście ty miałaś swoją, więc byś nas obroniła. No nie?
Upił ze szklanki. Mocny alkohol wykrzywił mu trochę mordę, ale sam w sobie okazał się całkiem smaczny. Drogi. Starał się nie zastanawiać nad tym, co połączenie tych wszystkich używek i tajemniczej konserwy zrobi z jego flakami. Kawa pewnie tylko by sprawę pogorszyła.
- To co robimy z tym leczeniem? To się idzie do uzdrowiciela? - Spojrzał na nią, zaciskając zęby. Powstrzymał się od zazgrzytania nimi. - Masz jakieś... znajomości?
Sięgnął po papierosa i odruchowo włożył go do ust, ale nie miał czym go rozpalić. Myślał o czymś innym, więc bezceremonialnie nachylił się w kierunku blondynki, żeby dała mu ognia.
- No i jest też sprawa. Jedna - dodał szybko i niewyraźnie, bo dalej trzymał fajkę w zębach.