27.04.2023, 15:18 ✶
Przewrócił oczami, kiedy dalej się z nim spierała o kwestię bezpieczeństwa na mieście. Był nikim i niczym, równie dobrze mógłby być jebanym gołębiem.
Słuchał jej ze skupieniem nierealnym dla człowieka, który prawie nie spał i prawie nie jadł. Patrzył teraz prosto w jej oczy, rozszerzone źrenice przypominały o jego stanie. Trząsł się lekko.
- Szukasz towarzystwa i wybierasz niedomytego ćpuna, którego znalazłaś w zatęchłej norze pod miastem. - Uśmiechał się, strasznie go to bawiło. Strasznie go to bolało. - Cóż, mam nadzieję, że chociaż tym swoim sztyletem wyskrobiesz ze mnie dużo odkupienia.
Dekadę temu te wszystkie decyzje, które podejmował, wydawały mu się dobre. Mieszkanie w kilkanaście-kilkadziesiąt chłopa w barakach na skraju lasu, pracowanie od rana do nocy i ograniczanie dobytku do tego, co zmieści się w plecaku, kiedyś wyglądało na bardzo zachęcający tryb życia. Teraz nie miał nic i nie miał nikogo, wszystkie te lata poszły w pizdę. Zmarnował je na ludzi, których nigdy już nie spotka, zajmując się zwierzętami, których już nigdy nie zobaczy.
Jego dłoń zdążyła zjechać po wnętrzu jej uda i wspiąć się na jej podbrzusze, omijając krocze. Spali razem może ze cztery godziny, ostro musiała ją męczyć ta bezsenność.
- Nie sypiasz? - zapytał, obracając w palcach dopalającego się papierosa. Spróbował go jej podać, póki jeszcze się żarzył. - Chcesz coś na to? Ja bonusowo dodaję rogu garboroga, kiedyś nawet mnie kładło.
Słuchał jej ze skupieniem nierealnym dla człowieka, który prawie nie spał i prawie nie jadł. Patrzył teraz prosto w jej oczy, rozszerzone źrenice przypominały o jego stanie. Trząsł się lekko.
- Szukasz towarzystwa i wybierasz niedomytego ćpuna, którego znalazłaś w zatęchłej norze pod miastem. - Uśmiechał się, strasznie go to bawiło. Strasznie go to bolało. - Cóż, mam nadzieję, że chociaż tym swoim sztyletem wyskrobiesz ze mnie dużo odkupienia.
Dekadę temu te wszystkie decyzje, które podejmował, wydawały mu się dobre. Mieszkanie w kilkanaście-kilkadziesiąt chłopa w barakach na skraju lasu, pracowanie od rana do nocy i ograniczanie dobytku do tego, co zmieści się w plecaku, kiedyś wyglądało na bardzo zachęcający tryb życia. Teraz nie miał nic i nie miał nikogo, wszystkie te lata poszły w pizdę. Zmarnował je na ludzi, których nigdy już nie spotka, zajmując się zwierzętami, których już nigdy nie zobaczy.
Jego dłoń zdążyła zjechać po wnętrzu jej uda i wspiąć się na jej podbrzusze, omijając krocze. Spali razem może ze cztery godziny, ostro musiała ją męczyć ta bezsenność.
- Nie sypiasz? - zapytał, obracając w palcach dopalającego się papierosa. Spróbował go jej podać, póki jeszcze się żarzył. - Chcesz coś na to? Ja bonusowo dodaję rogu garboroga, kiedyś nawet mnie kładło.