27.04.2023, 17:40 ✶
Obserwował, jak dopala papierosa i jak gasi go w popielniczce. Widać było w jego oczach dziwną tęsknotę. Bał się teraz czegoś, cholernie, i nie potrafił określić czego, więc był bardzo wdzięczny temu, że jego zwierzęcy umysł dał się rozproszyć czymś tak... subtelnym.
- Myślę, że będziesz potrzebowała następnego - rzucił swawolnie, jakby wcale nie rozmawiali właśnie na wybitnie bolesne tematy. - A produkować tobie eliksiry mogę. Ile tylko chcesz. Wiem, że materiały zdobywać umiesz. Tylko nie uzależnij się, niektóre są gorsze niż opium.
Niechętnie wyciągnał rękę spomiędzy jej nóg i oparł łokcie na stole. Chciał dopić dolewkę, której się nie spodziewał. Jako że pił szybko, udało mu się poczuć minimalnie wstawionym.
- Ale, naprawdę, bardzo mi zależy na tym, żebyś nie robiła rzeczy dlatego, że ja ich chcę, tylko dlatego, że ty ich chcesz. Ja się dostosuję. - Podjął temat z wcześniej, bo nie chciał się bać. Wolał się ruchać. - To jest właśnie to, to jest cały sens. Że możesz robić wszystko, co tylko ci się podoba, wszystko. Też te rzeczy, których z innymi byś nie mogła.
Odstawił pustą szklankę wgłąb stołu.
- Nie wiem, lubię cię słuchać. Masz taką energię. Że dominujesz atmosferę - kontynuował trochę niewyraźnie, jakby z oporem. - Przyjemnie jest być ci posłusznym. Wierzę, że nie zrobisz mi krzywdy i to jakby. Test. Test zaufania. I jak go zdajesz, to jest to satysfakcjonujące.
Pochylił się nad stołem, szczękając zębami z zimna. Uśmiechał się głupio, ze wstydu prawdopodobnie, i gapił się na blat.
- Nie wiem, jakiego mężczyznę to ze mnie robi, ale tak jest. Już mniejsza o te wszystkie narzędzia, broń. Chciałabyś mieć władzę?
- Myślę, że będziesz potrzebowała następnego - rzucił swawolnie, jakby wcale nie rozmawiali właśnie na wybitnie bolesne tematy. - A produkować tobie eliksiry mogę. Ile tylko chcesz. Wiem, że materiały zdobywać umiesz. Tylko nie uzależnij się, niektóre są gorsze niż opium.
Niechętnie wyciągnał rękę spomiędzy jej nóg i oparł łokcie na stole. Chciał dopić dolewkę, której się nie spodziewał. Jako że pił szybko, udało mu się poczuć minimalnie wstawionym.
- Ale, naprawdę, bardzo mi zależy na tym, żebyś nie robiła rzeczy dlatego, że ja ich chcę, tylko dlatego, że ty ich chcesz. Ja się dostosuję. - Podjął temat z wcześniej, bo nie chciał się bać. Wolał się ruchać. - To jest właśnie to, to jest cały sens. Że możesz robić wszystko, co tylko ci się podoba, wszystko. Też te rzeczy, których z innymi byś nie mogła.
Odstawił pustą szklankę wgłąb stołu.
- Nie wiem, lubię cię słuchać. Masz taką energię. Że dominujesz atmosferę - kontynuował trochę niewyraźnie, jakby z oporem. - Przyjemnie jest być ci posłusznym. Wierzę, że nie zrobisz mi krzywdy i to jakby. Test. Test zaufania. I jak go zdajesz, to jest to satysfakcjonujące.
Pochylił się nad stołem, szczękając zębami z zimna. Uśmiechał się głupio, ze wstydu prawdopodobnie, i gapił się na blat.
- Nie wiem, jakiego mężczyznę to ze mnie robi, ale tak jest. Już mniejsza o te wszystkie narzędzia, broń. Chciałabyś mieć władzę?