Dotknięcie ucha? Może być, chociaż nie należało to do najbardziej oryginalnych opcji dawania znaku. Już udawanie jaskółki czy innego dzika było bardziej oryginalne od tego. John nawet nie sprecyzował o które ucho mu dokładniej chodziło. Co jeżeli zaswędzi go któreś w trakcie ich operacji, a akurat będzie przechodziła niewłaściwa osoba?
Stanley zajął wcześniej ustaloną pozycje - usiadł na ławce pomiędzy dwoma większymi drzewami i bacznie przyglądał się swojemu przedziwnemu kompanowi w oczekiwaniu na gest. Im dłużej obserwował go ze swojej kryjówki, tym bardziej zdawał się przekonywać do tego, że John albo bardzo się stresuje ich dzisiejszą robótką albo w ogóle nie nadaje się do tej organizacji. Vulturis w życiu by nie zgadł, że ktoś jego pokroju może się chcieć bratać z Czarnym Panem lub jego poplecznikami. Ale może to stanowiło właśnie jego tajny talent? Swego rodzaju ukrytą cechę, która pozwalała mu grać na dwa fronty kiedy zachodziła tego potrzeba? Nie wiedział - nie znał odpowiedzi na to pytanie ale z biegiem czasu może będzie mu dane dowiedzieć się czegoś więcej o tym jegomościu.
John musiał być bardzo uważny. Każdy ruch jego ręki był bacznie obserwowany przez Borgina, który niemal nie zerwał się z ławki do biegu kiedy ujrzał jak ten podniósł lekko rękę w kierunku głowy. Już chciał sięgać po różdżkę do swojej kieszeni aby rzucić zaklęcie mające spleść nogi doktorka ale się powstrzymał. Fałszywy alarm... Psia jego mać...
Stanley żałował, że oddał swoje papierosy czujce. Teraz sam by z wielką chęcią zapalił takiego papierosa. A tak, to nie pozostało mu nic innego jak obserwacja alchemika kiedy ten odpalał nikotynowego przyjaciela.
Nie musieli na szczęście długo czekać na lekarza. Wszystko wskazywało na to, że właśnie nadciąga - tak się przynajmniej zdawało Borginowi jako, że zobaczył znak na który się umówili. Zdziwił się jednak co nie miara kiedy dojrzał, że truciciel łapie się też za drugie ucho. Co to miało oznaczać? Mają anulować operację i się wycofać? Ktoś ich wydał i ten medyk szedł właśnie z jakimś wsparciem? A może w okolicy było za dużo osób mimo, że doktor nadciągał? Te, jak i wiele innych pytań zaczęło teraz błądzić po jego głowie.
Vulturis nie ruszył się jednak z miejsca jako, że 'cynk' był nie jasny. Za wszelką cenę starał się teraz zrozumieć co powinien zrobić. Wpatrywał się w towarzyszą aby wyczytać z niego jego intencje.
- Co jest? - odezwał się w kierunku Johna, wyjmując w międzyczasie swoją różdżkę, która następnie schował za swoimi plecami - Idzie czy o chuj teraz chodzi? - zapytał nie kryjąc zdziwienia. Nie tak się przecież umawiali. Lada moment, a cała operacja pójdzie na marne.
Stanley był w bojowej gotowości. Potrzebował tylko jasnego znaku, że powinien się teraz ujawnić i przejść do dalszego wykonywania ich planu.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972