Ger potrzebowała tego alkoholu. Potrzebowała go, aby wszystko przetrawić, na trzeźwo miałaby pewnie z tym większy problem, jednak kiedy wypiła, nawet te dwie szklanki, to zmieniała punkt widzenia. Jej umysł robił się wtedy bardziej otwarty, granice przestawały istnieć. Łatwiej jej przychodziła akceptacja i przyznanie sobie, czego chce naprawdę.
Wzięła do ręki papierosa. Zaczęła obracać go między palcami, nie odpaliła jednak jeszcze. Chciała czymś zająć ręce, bo trochę się wydarzyło. Skupić się na czymś przez moment, żeby nie zacząć tego przeżywać, żeby się nie przejmować, że tak się przed nim obnażyła; chyba za mało wypiła. Nie była przyzwyczajona do tego, aby mówić na głos o swoich pragnieniach.
- Co racja, to racja. Na pewno bardziej spektakularna. - Zauważyła jego niechęć do szpitali. Najwyraźniej nie tylko ona tak na nie reagowała. Bardzo dobrze rozumiała te uprzedzenia, sama w życiu nie dałaby się w żadnym zamknąć. - Wszystko w życiu brzmi nawet lepiej, seks to przecież tylko dodatek do reszty.- Chociaż czasem miała wrażenie, że nie do końca tak było. Zdarzało się, że czuła takie przyciąganie czysto fizyczne, że mogłaby nie robić nic więcej tylko się pieprzyć. Dniami i nocami; ale ono mijało. Po jakimś czasie zaczynała się nudzić, potrzebowała czegoś więcej. Tyle, że do tej pory sama nie wiedziała, co to jest, w końcu nadal nikogo nie miała u swego boku na dłużej. Uciekała za każdym razem chcąc czegoś, próbując to znaleźć, tylko sama nie do końca zdawała sobie sprawę, czym to jest, co tylko wszystko komplikowało.
Zauważyła uśmiech na twarzy Mellvyna kiedy wstawał z krzesła. Dogadali się chyba, najwyraźniej każde z nich mogło dostać z tej relacji coś, czego potrzebuje. - Bardzo dobrze to brzmi. - Czuła, że to jest prawdziwe. Dziwna ekscytacja zaczęła jej towarzyszyć, bo było to dla niej trochę jak podążanie w nieznane. Coś, czego jeszcze nie miała szansy spróbować. Nim wstała dopiła zawartość swojej szklanki. Kiedy podnosiła się z krzesła nieco się zachwiała. Na całe szczęście był tuż obok i jej pomógł, nie przywykła jeszcze do tego, dotychczas raczej sama musiała się ogarniać. - Chodźmy. - Powiedziała jeszcze cicho, bo doskonale zdawała sobie sprawę, że oboje tego chcą.