Katalizator zadrżał, a jego magia zaczynała powoli słabnąć. Widziałaś, jak delikatnie pulsował jeszcze przez kilka długich sekund, a później magiczne żyły zaczęły wycofywać się do źródła, by wreszcie zgasnąć bezpowrotnie. W oddali widzieliście jeszcze jedno światło. Nie mieliście pojęcia jak i czy inne grupy poradziły sobie z tym zadaniem.
Patronus Patricka pomknął w stronę żywiołaka – błyszcząca foka uniosła się w górę, otaczając istotę swoim delikatnym, czystym światłem. Ten, zajęty rzucaniem kamieni w lecącego w górę Śmierciożercę, nie spostrzegł jej w pierwszej chwili, ale kiedy to zrobił, zadarł do góry kamienną głowę i spojrzał na to, jak twoje siły witalne ukształtowane w tak bliskiej twojej duszy zwierzę, rozbijają się o ciemną chmurę, w celu zniszczenia jej od środka.
Czy kamienna istota, będąca jakimś dziwacznym ujęciem żywiołu, mogła patrzeć na cokolwiek z konsternacją? Czy rozumiała, co się dzieje, czy po prostu waliła na oślep we wszystko, co napotkała po przyzwaniu jej w to miejsce? To nie była wiedza, jaką dane wam było posiąść, ale mogliście przysiąc, że widzieliście jej mimikę – jak znowu marszczy brwi, jak uśmiecha się lekko, widząc pomoc, widząc delikatność duszy Stewarda, nawet jeżeli była splamiona kilkoma niemoralnymi decyzjami.
- Nosz kurwa – zawył jeden ze Śmierciożerców, kiedy wyplątał się z więzów i zaczął uciekać tylko po to, żeby po kilku krokach paść na ziemię od kolejnej nici, która oplotła jego nogi. Nie pozostawiali wam żadnych wątpliwości – uciekali, chyba nawet nie mieli konkretnego planu, po prostu nie chcieli być tutaj, gdzie mogli w każdej chwili zginąć pod stopą wielkiego, kamiennego potwora, który odganiał ich od ognisk.
Prawdopodobnie odgoniłby też Mavelle, gdyby nie to zainteresowanie – gdyby nie spoglądał na jasną poświatę walczącą z przerażającą ciemnością Maledisa, a sama Bones, przebiegłszy przez czarnomagiczną ścianę... widziała, że w środku kręgu nie ostał się już żaden Śmierciożerca. Ciemny ogień dogasał już, niedługo dopali się pewnie do cna, ale wciąż mocno by cię sparzył, gdyby nie chroniąca się magia eliksiru. Przygotowaliście go, wierząc w przekazane wam przepowiednie. Czy pamiętaliście je wszystkie?
Bones biegła przed siebie, mijając nogi ziemistej istoty, aż wreszcie jej noga stanęła w żarze ognisk Beltane.
Poczułaś, jak spadasz.
Patronus Patricka pomknął w stronę żywiołaka – błyszcząca foka uniosła się w górę, otaczając istotę swoim delikatnym, czystym światłem. Ten, zajęty rzucaniem kamieni w lecącego w górę Śmierciożercę, nie spostrzegł jej w pierwszej chwili, ale kiedy to zrobił, zadarł do góry kamienną głowę i spojrzał na to, jak twoje siły witalne ukształtowane w tak bliskiej twojej duszy zwierzę, rozbijają się o ciemną chmurę, w celu zniszczenia jej od środka.
Czy kamienna istota, będąca jakimś dziwacznym ujęciem żywiołu, mogła patrzeć na cokolwiek z konsternacją? Czy rozumiała, co się dzieje, czy po prostu waliła na oślep we wszystko, co napotkała po przyzwaniu jej w to miejsce? To nie była wiedza, jaką dane wam było posiąść, ale mogliście przysiąc, że widzieliście jej mimikę – jak znowu marszczy brwi, jak uśmiecha się lekko, widząc pomoc, widząc delikatność duszy Stewarda, nawet jeżeli była splamiona kilkoma niemoralnymi decyzjami.
- Nosz kurwa – zawył jeden ze Śmierciożerców, kiedy wyplątał się z więzów i zaczął uciekać tylko po to, żeby po kilku krokach paść na ziemię od kolejnej nici, która oplotła jego nogi. Nie pozostawiali wam żadnych wątpliwości – uciekali, chyba nawet nie mieli konkretnego planu, po prostu nie chcieli być tutaj, gdzie mogli w każdej chwili zginąć pod stopą wielkiego, kamiennego potwora, który odganiał ich od ognisk.
Prawdopodobnie odgoniłby też Mavelle, gdyby nie to zainteresowanie – gdyby nie spoglądał na jasną poświatę walczącą z przerażającą ciemnością Maledisa, a sama Bones, przebiegłszy przez czarnomagiczną ścianę... widziała, że w środku kręgu nie ostał się już żaden Śmierciożerca. Ciemny ogień dogasał już, niedługo dopali się pewnie do cna, ale wciąż mocno by cię sparzył, gdyby nie chroniąca się magia eliksiru. Przygotowaliście go, wierząc w przekazane wam przepowiednie. Czy pamiętaliście je wszystkie?
Bones biegła przed siebie, mijając nogi ziemistej istoty, aż wreszcie jej noga stanęła w żarze ognisk Beltane.
Poczułaś, jak spadasz.
Mavelle nie bierze już udziału w tej sesji.
29.04
29.04