29.04.2023, 20:31 ✶
Ciepła, szorstka dłoń spoczęła tuż przy oparzeniu pod jego obojczykiem. Z początku cieszył się tym, że Jego Pani go dotykała, później jednak jej palec wsunął się wgłąb rany i wtedy też ścisnął go lęk, że zabrudzi go jakąś wydzieliną swojego ciała. Nie chciał jej obrzydzić. Ale czy mógł tak naprawdę? Czy faktycznie był w stanie? Ona zdążyła już zabić tysiące takich jak on. Patroszyła ich i rozbierała na części bez mrugnięcia okiem. Nie, nie musiał się o nic bać. Miał na nią mniejszy wpływ, niż mu się wydawało. Był dla niej nikim i niczym. Zwierzyną.
Faktycznie pozostała niewzruszona, przesunęła dłoń w dół. Sierść miał rzadką, mogła wyczuć pod nią każdą bliznę, choć większość była raczej drobna i o nieregularnym kształcie.
Ta ostrożna eksploracja jego ciała dała mu chwilę, żeby się uspokoić, więc nagły ruch dłoni dzierżącej grot zaskoczył go. Z trudem zmuszał własne ręce do pozostania na prześcieradle, gdy metal zniknął pod jego brodą. Od tamtego momentu patrzył wyłącznie na jej twarz. Czytał z niej, tak jak wczoraj.
Wstrzymał oddech, kiedy dostrzegł w jej oczach sygnał. Dzięki temu mógł w pełnym skupieniu doświadczyć chwili, gdy przebiła skórę. Lekkie ukłucie - praktycznie nie poczuł bólu. Krew pociekła, czuł jej letnią lepkość. Jęknął, ale w jego jęku głównie było słychać frustrację.
Zsuwała się z jego brzucha w kierunku krocza, tracił ją. Nie chciał ruchania, chciał więcej. Chciał głębiej. Nie chciał kończyć. Nie zamierzał. Widziała to w jego oczach. Nie obchodziły go konsekwencje.
Złapał za jej dłoń i siłą ściągnął ją w dół, do siebie. Grot celował teraz w jego podbrzusze. Przy każdym wdechu metal ocierał się o jego skórę.
- Wejdź we mnie.
Nie miała litości dla zwierząt, nie powinna mieć jej dla niego.
Faktycznie pozostała niewzruszona, przesunęła dłoń w dół. Sierść miał rzadką, mogła wyczuć pod nią każdą bliznę, choć większość była raczej drobna i o nieregularnym kształcie.
Ta ostrożna eksploracja jego ciała dała mu chwilę, żeby się uspokoić, więc nagły ruch dłoni dzierżącej grot zaskoczył go. Z trudem zmuszał własne ręce do pozostania na prześcieradle, gdy metal zniknął pod jego brodą. Od tamtego momentu patrzył wyłącznie na jej twarz. Czytał z niej, tak jak wczoraj.
Wstrzymał oddech, kiedy dostrzegł w jej oczach sygnał. Dzięki temu mógł w pełnym skupieniu doświadczyć chwili, gdy przebiła skórę. Lekkie ukłucie - praktycznie nie poczuł bólu. Krew pociekła, czuł jej letnią lepkość. Jęknął, ale w jego jęku głównie było słychać frustrację.
Zsuwała się z jego brzucha w kierunku krocza, tracił ją. Nie chciał ruchania, chciał więcej. Chciał głębiej. Nie chciał kończyć. Nie zamierzał. Widziała to w jego oczach. Nie obchodziły go konsekwencje.
Złapał za jej dłoń i siłą ściągnął ją w dół, do siebie. Grot celował teraz w jego podbrzusze. Przy każdym wdechu metal ocierał się o jego skórę.
- Wejdź we mnie.
Nie miała litości dla zwierząt, nie powinna mieć jej dla niego.