Zostawili wraz z Cameronem ducha za sobą. Zdecydowali się wejść do chatki. Nora była pełna obaw. Nie mieli przecież pojęcia, co zastaną w środku. Dziewczyna jednak mówiła, że kobiety nie powinno być w środku. Nie wiedzieć czemu Figg obdarzyła ją zaufaniem. No i miała ze sobą Lupina, we dwójkę powinni sobie poradzić z ewentualnymi komplikacjami... W ten sposób starała się pocieszyć. Jakby ktoś z boku zdecydował się choć na moment na nich spojrzeć to pewnie nawet przez chwilę by nie pomyślał, że mogą sprawiać jakiekolwiek zagrożenie.
Szła przodem, trzymała wianek w dłoniach, gotowa spełnić życzenie kobiety. Miała tylko jedno zadanie - wsadzić go na głowę mężczyzny, którego tamta kochała. Nie brzmiało to specjalnie skomplikowanie. Wierzyła w to, że im się uda, a wiara zdaniem Norki mogła sprawić, że wszystko się uda.
Dotknęła klamki, otworzyła drzwi, wtedy coś zmusiło ich, aby weszli do środka. Nie było odwrotu. Musieli to zrobić. Nie do końca jej się to podobało, ale nie miała nawet jak z tym walczyć.
Dostrzegła w głębi dwóch mężczyzn, jednego z nich rozpoznała był to Perseus Black. Co on tutaj robił? Nie sądziła, że spotka w chatce na środku lasu kogoś tego statusu społecznego. Jak widać życie potrafiło zaskakiwać.
- Wiatr nas przywiał na polanę, spotkaliśmy ducha, Madeline. Madeline nas przysłała. - To chyba było najistotniejsze. Musiała spełnić jej prośbę. Spojrzała jeszcze na Camerona. - Idę. - Żeby mieć to za sobą. Kiedy zmierzała w stronę Grimesa otworzyły się drzwi, po raz kolejny. Trochę się przeraziła, że to może być kobieta o której wspominał duch, który ich tu przysłał, jednak w drzwiach znalazła się młoda dziewczyna. Uspokoiło ją to.
- Ona uplotła go dla Ciebie. - Powiedziała kiedy znalazła się przy mężczyźnie. - Prosiła, abyśmy Ci go przekazali, czy mogę? - Zapytała jeszcze nim założyła mu wianek na głowę.