30.04.2023, 11:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.05.2023, 10:23 przez Mellvyn Ollivander.)
Mogła spokojnie zabrać rękę - nie trzymał jej nadgarstka dłużej, niż przez kilkanaście sekund, bo już wtedy zaczęło zżerać go poczucie winy. Spodziewał się, że strzeli mu w pysk za nieposłuszeństwo. Skulił się preemptywnie.
Nie uderzyła go, jedynie upomniała. Pokłady litości Jego Pani wydawały się nieograniczone, nie rozumiał dlaczego. Gdyby był nią, ukarałby się strachem i upokorzeniem. Obserwował jej uniesioną dłoń i z zaskoczeniem myślał o tym, że miał ochotę testować jej granice. Jak dużo byłby w stanie zrobić, zanim by go uderzyła?
Tym razem przegapił moment, w którym wybrała miejsce. Strach ogarnął go dopiero w chwili, gdy dostrzegł błysk opadającego grotu.
Bólu był nikły... ale nie kończył się. Ogarnął go zimny, lodowaty lęk, kiedy zorientował się, że ostrze wciąż tkwiło wewnątrz jego ciała, gdy jej ręka sunęła w dół. Cholernie długie cięcie było czyste, doskonałe, przez co nie był w stanie na ślepo ocenić, jak głębokie. To właśnie okazało się najgorsze. Najlepsze. Najbardziej ekscytujące.
Oddychanie bolało, jucha z niego ciekła. Czuł, jak spływa mu w dół mostka, jak rozprasza się niżej na boki. Zapaskudzi pościel Jego Pani, będzie ją musiał przeprosić.
Przyłożył dłoń do brzucha, brzegi rany rozstępowały się pod naciskiem jego palców. Mógł dotknąć swojego śliskiego wnętrza. Zakręciło mu się w głowie.
Ale nie zemdlał. Patrzył na nią szeroko otwartymi oczami. Był przerażony.
Kilkoma suchymi, jakby bezwiednymi ruchami bioder przyciskał do niej swoje łono. Później zauważył, że był w stanie użyć własnych mięśni ud do masturbacji i skorzystał z tego. Wił się pod nią. To było takie żałosne, że aż zabawne, że fizycznie wystarczało tylko trochę nacisku i frykcji.
Nie uderzyła go, jedynie upomniała. Pokłady litości Jego Pani wydawały się nieograniczone, nie rozumiał dlaczego. Gdyby był nią, ukarałby się strachem i upokorzeniem. Obserwował jej uniesioną dłoń i z zaskoczeniem myślał o tym, że miał ochotę testować jej granice. Jak dużo byłby w stanie zrobić, zanim by go uderzyła?
Tym razem przegapił moment, w którym wybrała miejsce. Strach ogarnął go dopiero w chwili, gdy dostrzegł błysk opadającego grotu.
Bólu był nikły... ale nie kończył się. Ogarnął go zimny, lodowaty lęk, kiedy zorientował się, że ostrze wciąż tkwiło wewnątrz jego ciała, gdy jej ręka sunęła w dół. Cholernie długie cięcie było czyste, doskonałe, przez co nie był w stanie na ślepo ocenić, jak głębokie. To właśnie okazało się najgorsze. Najlepsze. Najbardziej ekscytujące.
Oddychanie bolało, jucha z niego ciekła. Czuł, jak spływa mu w dół mostka, jak rozprasza się niżej na boki. Zapaskudzi pościel Jego Pani, będzie ją musiał przeprosić.
Przyłożył dłoń do brzucha, brzegi rany rozstępowały się pod naciskiem jego palców. Mógł dotknąć swojego śliskiego wnętrza. Zakręciło mu się w głowie.
Ale nie zemdlał. Patrzył na nią szeroko otwartymi oczami. Był przerażony.
Kilkoma suchymi, jakby bezwiednymi ruchami bioder przyciskał do niej swoje łono. Później zauważył, że był w stanie użyć własnych mięśni ud do masturbacji i skorzystał z tego. Wił się pod nią. To było takie żałosne, że aż zabawne, że fizycznie wystarczało tylko trochę nacisku i frykcji.