Wszystko co mogło się spierdolić tego dnia - właśnie się spierdoliło. Próba unieruchomienia doktorka nie przyniosła zamierzonego skutku głównie dlatego, że pierwsza próba spętania, mimo że udana to zatrzymała ofiarę tylko na chwilę, jednak utworzone korzenie były na tyle słabe, że ucieczka z nich nie stanowiła za dużego problemu. Druga - bez żadnego efektu z powodu nieudanej inkantacji. Najgorsze w tym wszystkim nie był fakt niezatrzymania lekarza, lecz fakt, że ten zaczął podnosić raban. I każda kolejna sekunda bez uciszenia go powodowała, że ktoś mógł się zainteresować krzykami.
Na całe szczęście, John miał ze sobą swoją różdżkę i wykonał swoje zadanie poprawnie, a raczej spróbował je wykonać tak samo jak Vulturis. Jednak co gorsza dla dwójki zwolenników Czarnego Pana, poszło mu tak samo średnio jak jego poprzednikowi. Panowie musieli wziąć się szybko do działania aby ta cała operacja nie skończyła się kategoryczną klęską.
Czar drugiego z napastników, który trafił lekarza zdał swoje zadanie chociaż na chwilę - spowodował jego przewrócenie, co kupiło im trochę czasu. Borgin wiedział, że będzie to idealna okazja na drugą szansę spętania go lub pozbawienia życia. Mając na uwadze to jak poszło im pierwsze podejście, Stanley postanowił przejść do bardziej drastycznych środków skoro te "pokojowe" się za bardzo nie sprawdzały.
Szybkim ruchem różdżki spróbował ukształtować porażenie, które powstrzymałoby medyka przed próbą podniesienia się i kontynuowania swojej próby ucieczki z miejsca zdarzenia. Nie mogli pozwolić aby im teraz zwiał - w końcu nadal miał przerzuconą przez ramię swoją torbę z bardzo cenną zawartością.
Krótką chwilę zajęło Vulturisowi przypomnienie sobie o jednym czarze, który mógł przechylić szalę zwycięstwa na ich korzyść - oczywiście chodziło mu o cruciatusa. Nie czekając na specjalne zaproszenie, ani nawet na żadne słowa otuchy od Johna, skierował po raz kolejny różdzkę w stronę biedaka - Crucio! - wycedził przez zęby z widocznym gniewem na twarzy. Stanleyowi nie podobało się jaki obrót na razie przybierała ich misja.
Próba na utworzenie porażenia, które zatrzymałoby doktora na jego miejscu. Korzystam z kształtowania.
Sukces!
Próba rzucenia Cruciatusa w tę samą osobę aby utrzymać go w konwulsji na ziemi. Korzystam w tym celu z nekromancji.
Slaby sukces...
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972