Z jednej strony to rzeczywiście, świat bez tych okropnych kobiet byłby strasznie nudny i szary. Z drugiej zaś strony, ten sam świat byłby bardziej spokojny i przepełniony testosteronem samców alfa, którzy chcieliby wszystko załatwiać siłą. W tej drugiej, czysto męskiej alternatywnie, zdrowie Hjalmara byłoby na pewno na dużo lepszym poziomie - w końcu nie byłoby nikogo kto by mu to ciśnienie podnosił. A tak jako, że żyli na ziemi, na której występowała również płeć piękna, Nordgersim musiał się godzić na ryzyko wystąpienia choroby - między innymi poprzez gadanie Pandory.
Chyba powinien zacząć klaskać. Czy Prewettówna dopiero teraz to zauważyła? Starał się jej to dobitnie zaznaczyć przez cały czas, sugerując, że ją utopi w razie czego. Gdyby tylko wiedział, że nie lubi wody to częściej stosowałby tę taktykę aby uzyskać coś na swoją korzyść - na przykład ciszę, która momentami była na wagę złota w obecności tej kobiety.
Lekko kiwnął głową na bok w zastanowieniu się na jej słowa. Na całe szczęście, w czerwcu, temperatura w oceanie nie była nadal tak zabójcza jak podczas zimy - co nie zmieniało jednak faktu, że za nic nie można było porównywać z jej rodzinnym morzem Śródziemnym. Hjalmar dużo bardziej wolał swoje rodzinne ośrodki wodne, te koniec końców pozwalały budować hart ducha i ciała w momencie zażywania kąpieli. Z drugiej strony istniała też alternatywa dla tych wszystkich ciepłolubnych - na Islandii występowały gorące źródła. Dla każdego było coś dobrego.
- Dobra - odparł szybko. Chce zawody? Będą zawody! Jeszcze pożałuje swoich słów, widząc jak Hjalmar wdrapuje się na sam szczyt, a następnie będzie obserwował trud, który Pandora musi ponieść aby go dogonić. A może by tak zamienić się w wilkołaka aby jeszcze szybciej wdrapać się na górę? To nie była taka zła myśl - przynajmniej według Nordgersima. Z drugiej strony mogła nabawić dziewczynie jakiegoś niepotrzebnego stresu czy nawet PTSD. Ale czego się nie robi po to aby wygrać?
Jak miał się nie bulwersować? Czy ona myślała, że to na prawdę było takie proste? On jej jakoś nie wypominał, że się zgubiła w lesie. Zresztą gdyby nie spadł z tego drzewa to pewnie by jej nigdy nie odnalazł. Powinna się cieszyć, że stało się tak, a nie inaczej. Co by było gdyby spotkała tam jakiegoś innego dziwaka? Zwłaszcza takiego, który był jeszcze bardziej nienormalny niż Hjalmar?
- No tak. Wrzosów tu dużo... - zaczął lecz ponownie tak jak wcześniej nie skończył, ponieważ Pandora po raz kolejny użyła swojej tajnej broni w postaci całusa. Reakcja niedźwiadka była taka sama jak można się było spodziewać - podrapał się nerwowo po szyi, nie do końca wiedząc co powinien zrobić. Nie spodziewał się tego. Gdyby wiedział, mógłby chociaż zrobić jakiś unik lub coś...
Pasowały jej do sukienki i kontrastowały ładnie z jej włosami? Być może. Z Hjalmara był żaden stylista. Wybierał te kwiaty trochę na oślep, kierując się zwykłym, myśliwskim instynktem. Zapewne gdyby znał znaczenia tych roślin to wybrałby trochę inaczej, może bardziej stosowne kolory czy badyle. Ale jako, że go to nie interesowało - Pandora musiała się cieszyć tym co otrzymała. I co ważniejsze na taką właśnie wyglądała - zupełnie jak wtedy kiedy ujrzała stado wilków w środku lasu. Jak małe dziecko... Pokręcił głową, lekko się uśmiechając. Na prawdę potrzebowała bardzo mało do szczęścia.
Zostawiła Marę w namiocie? To musiało ciekawie wyglądać. Ten namiot musiał być przecież potężny aby ten cały koń tam wlazł. Nordgersim zaczął się zastanawiać co by było gdyby ktoś przypadkiem tam zaszedł, odchylił kawałek płótna i tym samym ujrzał tkwiącą tam czterokopytną zwierzynę. To byłby zawał serca czy śmiech? Islandczyk obstawiał raczej to pierwsze - był święcie przekonany o tym, że mógłby wyzionąć ducha widząc konia w namiocie. Tym bardziej, że spodziewałby się człowieka albo czegokolwiek innego. Ale konia?
Przekręcił oczami na jej słowa, że będzie fajnie. Fajnie to by było jakby teraz skosztowali jakiegoś dobrego mięska i zapili to litrem gorzałki. A tak to właśnie był ciągnięty w tłum ludzi, których bardzo dobrze znał, ponieważ już z odległości kilkunastu metrów rozpoznał grupę swoich kompanów. Tych samych od których nie tak dawno zwiał. Tylko tego brakowało...
Hjalmar, jak na osobę, która za bardzo nie potrafi tańczyć, stosował sprawdzoną od lat taktykę. Polegała ona na losowym kręceniu dłonią, tylko po to aby wprowadzić partnerkę w piruet. Na całe szczęście muzyka jaką właśnie grali była huczna, szybka i wesoła, a przede wszystkim zachęcająca do zabawy. Gdyby zagrali coś wolniejszego i stonowanego to musieliby zatańczyć wolny taniec, a wtedy to wyszedłby z siebie aby stanąć obok.
Po kolejnym obrocie, jego wzrok zrównał się z jego towarzyszem. Nordgersim posłał mu tylko uniesioną brew aby chwilę później wzruszyć lekko ramionami. On w porównaniu do swojego kolegi, był tutaj trochę za karę i chciał już wyciągać Pandorę z tłumu, kiedy muzyka się zmieniła, a wraz z nią partnerką z którą teraz miał tańczyć. Wypadło na rudowłosą dziewczynę, która znał przecież bardzo dobrze - była to córka tego starego pryka Rökkviego. Nie zdziwił się, że to właśnie jego druh, wziął ją w obroty - był największym psem na baby w ich paczce. Spróbuj tylko się zbliżyć do Pandory...
Ta myśl jednak nadeszła zbyt późno. Skoro on teraz tańczył z rudowłosą dziewczyną, to tamten musiał właśnie mieć w swoich obrotach Prewettówne. Nie do końca mu się to spodobało, więc kiedy ponownie doszło do zmiany i tym samym powrotu do swoich oryginalnych partnerek, Hjalmar posłał mu tylko spojrzenie jakby chciał mu powiedzieć - obserwuje cię.
- Może być... - odparł jednak uwagę miał nadal skupioną na swoim koledze. Badał sytuację, zastanawiając się czy powinien mu przyłożyć w zęby w tym momencie czy jednak za chwilę? Był święcie przekonany, że tamten zrobił to specjalnie - to teraz będzie musiał specjalnie odwiedzić dentystę.
Powstrzymał się, a piosenka na całe szczęście nie trwała jednak zbyt długo. Zakończyła się po kilku, może kilkunastu sekundach, a niedźwiadek wiedział, że czas się wycofać z tego tłumu - A jednak tak jest. Dobrze, że już nie będę musiał tego robić - przyznał, a następnie pociągnął Pandorę lekko za dłoń, aby wyciągnąć ją z grupy ludzi. Jeszcze chciałaby zatańczyć drugi raz czy coś. A na to Hjalmar nie mógł sobie pozwolić.
- Poczekaj na mnie przy skale, tam gdzie był miód. Ja muszę szybko skoczyć załatwić jedną sprawę - odparł, wskazując na wodopój z którego pobrali ostatnim razem kamionkę z trójniakiem. Droga tam była prosta, a co ważniejsze pozbawiona większości ludzi jako, że niemal każdy był zajęty tańcowaniem w najlepsze. Nordgersim miał jednak jeszcze coś do zrobienia zanim będą mogli wyruszyć dalej...