02.05.2023, 03:02 ✶
Nim odpowiedział, dał sobie kilka chwil na zastanowienie. Gdy jeszcze byli dzieciakami, wielokrotnie próbował wpływać na Atreusa. Upominał go, gdy ten niewłaściwie się zachowywał, starał się nakierowywać na właściwe tory. Praktycznie zawsze próby te kończyły się fiaskiem i mniejszymi bądź większymi sporami. Nie był pewien, czy jego brat powinien zostać aurorem, ale starczyło, żeby zaczęli razem pracować, aby wszelkie wątpliwości zniknęły. Jasne, jego działania nie zawsze były klarowne i jasne, a lenistwo względem papierkowej roboty zaczynało go irytować, ale zdecydowanie się do tego nadawał. Atreus miał ogromny talent do tej roboty i zdecydowanie mógł zrobić dużo dobrego. Orion wierzył w to całym sercem.
— Wiesz co. Tak na poważnie... myślę, że nie potrzebujemy taktyki. Obydwoje wiemy, że jego zachowanie jest niekiedy kontrowersyjne, ale pracujemy razem już kilka lat. Jego serce jest w dobrym miejscu, a z biegiem lat staje się mądrzejszy. Nawet nieco spokojniejszy. Myślę, że faktycznie powinniśmy mu nieco odpuścić — odpowiedział w końcu, na chwilę przerywając swoje działania. — Poza tym kto wie. Może kiedyś kupi nam po wielkiej posiadłości za którąś z kolejnych wygranych w kasynie? — dodał jeszcze, puszczając jej przy tym oczko. Tak, nawet jemu zdarzało się żartować.
Rozmarzył się nieco, gdy siostra zaczęła rozplanowywać całe przyjęcie związane z tym obrazem. Brzmiało iście wybitnie, szczególnie gdyby dodali do ekspozycji nieco więcej z rodzinnych skarbów.
— Słuchaj. Skoro już planujemy tak spore wydarzenie, może dodamy nieco więcej niż ten obraz? Pamiętasz ten paskudny dywan, na który ojciec wylał kiedyś te eliksiry? Do dzisiaj nie odzyskał dawnych kolorów, a zapach... cóż, trolle pachną lepiej. No i ta paskudna zastawa po prababce. Obydwoje wiemy, że to wcale nie jest antyczna zastawa z Chin. Jakby się postarać, moglibyśmy zrobić generalne porządki, a przy okazji poprawić jakość życia w tej kamienicy. Co sądzisz, hm? — Zerknął na nią tuż po tych słowach, ciekaw reakcji.
Przyglądając się zgromadzonym w schowku rzeczom, próbował wyczytać jakiś tytuł. Przysuwał różdżkę do kolejnych tomiszczy, próbując przez kurz rozczytać ich tytuły. Nie chciał ryzykować brania w ręce nieznanych mu rzeczy. Życie nauczyło go, że to mogło to mieć tragiczne skutki.
— Wiesz co... może zgarnę te książki i się im przyjrzę? Sprawdzę, czy nikt ich nie przeklął i czy są bezpieczne. Jeśli tak — sprawdzę zawartość. Szkoda je wyrzucać, jeśli zawierają cenną wiedzę, prawda? — Z tymi słowami na ustach, nachylił się nad niewielką skrzynką, która zawierała trzy wybitnie grube książki. — Zawsze możemy je oddać do którejś z bibliotek. To chyba księgi z historii magi... — wymruczał cicho, zdmuchując z nich kurz.
— Wiesz co. Tak na poważnie... myślę, że nie potrzebujemy taktyki. Obydwoje wiemy, że jego zachowanie jest niekiedy kontrowersyjne, ale pracujemy razem już kilka lat. Jego serce jest w dobrym miejscu, a z biegiem lat staje się mądrzejszy. Nawet nieco spokojniejszy. Myślę, że faktycznie powinniśmy mu nieco odpuścić — odpowiedział w końcu, na chwilę przerywając swoje działania. — Poza tym kto wie. Może kiedyś kupi nam po wielkiej posiadłości za którąś z kolejnych wygranych w kasynie? — dodał jeszcze, puszczając jej przy tym oczko. Tak, nawet jemu zdarzało się żartować.
Rozmarzył się nieco, gdy siostra zaczęła rozplanowywać całe przyjęcie związane z tym obrazem. Brzmiało iście wybitnie, szczególnie gdyby dodali do ekspozycji nieco więcej z rodzinnych skarbów.
— Słuchaj. Skoro już planujemy tak spore wydarzenie, może dodamy nieco więcej niż ten obraz? Pamiętasz ten paskudny dywan, na który ojciec wylał kiedyś te eliksiry? Do dzisiaj nie odzyskał dawnych kolorów, a zapach... cóż, trolle pachną lepiej. No i ta paskudna zastawa po prababce. Obydwoje wiemy, że to wcale nie jest antyczna zastawa z Chin. Jakby się postarać, moglibyśmy zrobić generalne porządki, a przy okazji poprawić jakość życia w tej kamienicy. Co sądzisz, hm? — Zerknął na nią tuż po tych słowach, ciekaw reakcji.
Przyglądając się zgromadzonym w schowku rzeczom, próbował wyczytać jakiś tytuł. Przysuwał różdżkę do kolejnych tomiszczy, próbując przez kurz rozczytać ich tytuły. Nie chciał ryzykować brania w ręce nieznanych mu rzeczy. Życie nauczyło go, że to mogło to mieć tragiczne skutki.
— Wiesz co... może zgarnę te książki i się im przyjrzę? Sprawdzę, czy nikt ich nie przeklął i czy są bezpieczne. Jeśli tak — sprawdzę zawartość. Szkoda je wyrzucać, jeśli zawierają cenną wiedzę, prawda? — Z tymi słowami na ustach, nachylił się nad niewielką skrzynką, która zawierała trzy wybitnie grube książki. — Zawsze możemy je oddać do którejś z bibliotek. To chyba księgi z historii magi... — wymruczał cicho, zdmuchując z nich kurz.