02.05.2023, 11:27 ✶
Rozbawiła go odpowiedź Jego Pani, ale nie mógł się śmiać, bo to by bolało. Czuł pewien niepokój, jednak nie bał się, że coś poważnego mu się stanie. Przecież tu z nim była, widziała to wszystko. Na pewno mu pomoże, jeśli faktycznie odleci.
Zaskoczyła go delikatność jej pocałunku, kiedy odwzajemniał go. To było przyjemne, doskonale pasowało do jego obecnego nastroju. Tylko jak ona się z tym czuła? Jego Pani nie miała jeszcze okazji w pełni skorzystać z sytuacji i spodziewał się, że wlaśnie teraz zacznie, jednak ona... zwyczajnie postanowiła dać mu odpocząć.
Był wdzięczny za to, jak ostrożnie się z nim teraz obchodziła. Faktycznie czuł się kochany, bez czego pewnie poradziłby sobie, ale ona po prostu mu to dawała. Sama z siebie. Musiał jej to wynagrodzić, szybko.
Gdy położyła się obok, wyciągnął rękę po jej dłoń. Splótł z nią palce, tak jak wczoraj się spodziewała, że z nią splecie. Wtedy jeszcze go nie znała. Tym razem to on wciąż nie znał jej.
Nie był pewien, czy też była masochistką. Rozumiała go za dobrze, równie dobrze mogła nią być. Ale nie chciał tego o niej zakładać, bo mógł jej tym sprawić przykrość.
Z tego, co dotąd mówiła i jak reagowała, mógł wynieść, że w życiu brakowało jej czegoś zupełnie innego, niż jemu. Tak samo jak on miała w sobie wstyd, dużo wstydu, ale płynął z obcego mu źródła.
- Dziękuję, naprawdę. Moja Pani.
Mogło chodzić o dotyk, o miękki i adorujący dotyk, i o spokój, który dominowałby całe doświadczenie. Tak, aby mogła zwolnić i skupić się na własnym ciele, na jego potrzebach i możliwościach. Na jego kształcie i na jego pięknie. Na tych jego częściach, które nie służyły jej jako narzędzie, których przeznaczeniem było po prostu istnieć i być jej ozdobą. To pewnie zajęłoby godziny, ale było wykonalne.
Walczył z nagłą sennością, która wraz z upływem czasu okazywała się zbyt intensywna, żeby wynikała z niedawnego orgazmu.
- Chyba muszę iść do szpitala. Co myślisz.
Nie mógł udawać, że nie zakrwawiał właśnie całego materaca. Nie sądził, żeby stracił wybitnie dużo krwi, ale wydawało się, że zaczynali w niej pływać.
Zaskoczyła go delikatność jej pocałunku, kiedy odwzajemniał go. To było przyjemne, doskonale pasowało do jego obecnego nastroju. Tylko jak ona się z tym czuła? Jego Pani nie miała jeszcze okazji w pełni skorzystać z sytuacji i spodziewał się, że wlaśnie teraz zacznie, jednak ona... zwyczajnie postanowiła dać mu odpocząć.
Był wdzięczny za to, jak ostrożnie się z nim teraz obchodziła. Faktycznie czuł się kochany, bez czego pewnie poradziłby sobie, ale ona po prostu mu to dawała. Sama z siebie. Musiał jej to wynagrodzić, szybko.
Gdy położyła się obok, wyciągnął rękę po jej dłoń. Splótł z nią palce, tak jak wczoraj się spodziewała, że z nią splecie. Wtedy jeszcze go nie znała. Tym razem to on wciąż nie znał jej.
Nie był pewien, czy też była masochistką. Rozumiała go za dobrze, równie dobrze mogła nią być. Ale nie chciał tego o niej zakładać, bo mógł jej tym sprawić przykrość.
Z tego, co dotąd mówiła i jak reagowała, mógł wynieść, że w życiu brakowało jej czegoś zupełnie innego, niż jemu. Tak samo jak on miała w sobie wstyd, dużo wstydu, ale płynął z obcego mu źródła.
- Dziękuję, naprawdę. Moja Pani.
Mogło chodzić o dotyk, o miękki i adorujący dotyk, i o spokój, który dominowałby całe doświadczenie. Tak, aby mogła zwolnić i skupić się na własnym ciele, na jego potrzebach i możliwościach. Na jego kształcie i na jego pięknie. Na tych jego częściach, które nie służyły jej jako narzędzie, których przeznaczeniem było po prostu istnieć i być jej ozdobą. To pewnie zajęłoby godziny, ale było wykonalne.
Walczył z nagłą sennością, która wraz z upływem czasu okazywała się zbyt intensywna, żeby wynikała z niedawnego orgazmu.
- Chyba muszę iść do szpitala. Co myślisz.
Nie mógł udawać, że nie zakrwawiał właśnie całego materaca. Nie sądził, żeby stracił wybitnie dużo krwi, ale wydawało się, że zaczynali w niej pływać.