Gerry nie oczekiwała nic w zamian. Przynajmniej jak na razie. Wiedziała, że to, co mu zrobiła musiało boleć. Potrzebował czasu, aby się ogarnąć, dojść do siebie. Mimo, że chciał właśnie tego, to zapewne również dla niego nie było to do końca takie proste doświadczenie. Pragnął bólu, dała mu go, tyle ile potrafiła, jednak teraz pojawiały się konsekwencje. W końcu rana nie zasklepi się od razu, do tego pozostanie ślad, na zawsze. Do końca swoich dni będzie pamiętał o tym, że to ona mu to zrobiła, miała nadzieję, że jej wybaczy wielkość tego cięcia, bo wydawało jej się, że trochę przesadziła, jak na pierwszy raz. Powinna mieć więcej wyczucia, ale tego dopiero będzie się uczyć.
Pozwoliła mu złapać się za dłoń, było to całkiem przyjemne poczuć jego dotyk po tym wszystkim. Bała się trochę, że może zbytnio go skrzywdziła, że wcale nie był tego taki pewien. To splecenie dłoni jednak tylko upewniło ją w tym, że wszystko jest dobrze, że nie zrobiła nic złego. Nadal przecież jej dotykał, nie uciekał, musiało być między nimi w porządku.
- Proszę bardzo. - Odwróciła się teraz na bok, wpatrywała się w Ollivandera swoimi niebieskimi oczami, jakby nigdy nic. Nie sądziła, że pojawi się tu tyle krwi, miała wrażenie, że jeszcze moment i popłyną. Nie przerażał jej ten widok, nie obrzydzał, było to coś zupełnie normalnego.
Geraldine oparła się na jego ramieniu, chciała nadal czuć bliskość, ciepło jego ciała. Tego jej najbardziej brakowało. Nie chodziło nawet o zaspokajanie pragnienia związanego ze sferą seksualną. Sama obecność drugiej osoby wystarczała.
Z chwilowego zamyślenia wyrwały ją jego słowa. Odruchowo znowu spojrzała na ranę, aby sprawdzić, czy faktycznie wymaga wizyty u lekarza. Nie, żeby była specjalistą, nie umiała stwierdzić, czy faktycznie jest mu to potrzebne. Nie chciała jednak, żeby jej tutaj odpłynął zupełnie, nie miałaby pojęcia, co powinna wtedy zrobić. - Starałam się nie ciąć zbyt głęboko, żeby nie uszkodzić czegoś w środku, ale faktycznie tej krwi jest dużo. Przesadziłam trochę. - Widać było, że ma do siebie wyrzuty sumienia, powinna była to bardziej przemyśleć. - - Tylko, jak pójdziesz do szpitala, to co im powiesz? To może być niepotrzebne, mogłabym spróbować Cię zszyć, ale to też się może źle skończyć. - Szczególnie, że jak do tej pory robiła to może kilka razy w życiu, gdzieś w lesie, kiedy nie mogła liczyć na wsparcie nikogo doświadczonego. Może lepiej byłoby pójść do specjalisty? Wyjątkowo Geraldine nie miała pojęcia, co powinni zrobić.