03.05.2023, 08:51 ✶
Spojrzał na nią z podejrzliwością, gdy powiedziała, że nie chce być kojarzona z takimi sytuacjami. Starał się być dobrej wiary. bo dlaczego nie, skoro dotąd zrobiła tyle rzeczy, za które mógł być jej wdzięczny.. ale pamiętał podobne sytuacje z przeszłości.
Mimo to szczerze zastanowił się nad tym, w jaki sposób najlepiej byłoby coś takiego ukryć przed uzdrowicielką, która maiała tu do nich zajrzeć.
Sama scena była bardzo oczywista - łóżko, on nagi, z zaschniętą spermą między nogami i z podejrzajnie wprawnie, precyzyjnie wykonanym cięciem na brzuchu. Nie mógłby zrobić sobie tego przypadkiem, nie mogło to zostać zrobione wbrew jego woli, chyba że byłby na tyle zastraszony, że trwałby grzecznie w bezruchu na czas zadawania rany. Ale wtedy skąd sperma? Z gwałtu?
Patrzył średnio trzeźwo na to, jak pisała list. Wyglądała na naprawdę zestresowaną. Miał ochotę ją przytulić i jej powiedzieć, że nie musi się martwić. Że najgorsze, co się może stać, to umrze. A i tak niedługo umrze, niezależnie od tego, jak bardzo będą się starać.
Gdy podawała mu szklankę, spróbował podciągnąć się na łokciach i oprzeć o wezgłowie łóżka. Zabolało, krew chlapnęła, wrócił więc do leżenia. Niezgrabnie upił wody i skrzywił się, bo spodziewał się whisky.
- Dobra, ale co mam mówić? - wymamrotał, średnio świadomy swojego błogiego tonu. - Żeby nie wyszło, że ty mnie straszysz, żebym nie powiedział. Prawdy.
Bawiło go to bardzo. Wszystko.
Mimo to szczerze zastanowił się nad tym, w jaki sposób najlepiej byłoby coś takiego ukryć przed uzdrowicielką, która maiała tu do nich zajrzeć.
Sama scena była bardzo oczywista - łóżko, on nagi, z zaschniętą spermą między nogami i z podejrzajnie wprawnie, precyzyjnie wykonanym cięciem na brzuchu. Nie mógłby zrobić sobie tego przypadkiem, nie mogło to zostać zrobione wbrew jego woli, chyba że byłby na tyle zastraszony, że trwałby grzecznie w bezruchu na czas zadawania rany. Ale wtedy skąd sperma? Z gwałtu?
Patrzył średnio trzeźwo na to, jak pisała list. Wyglądała na naprawdę zestresowaną. Miał ochotę ją przytulić i jej powiedzieć, że nie musi się martwić. Że najgorsze, co się może stać, to umrze. A i tak niedługo umrze, niezależnie od tego, jak bardzo będą się starać.
Gdy podawała mu szklankę, spróbował podciągnąć się na łokciach i oprzeć o wezgłowie łóżka. Zabolało, krew chlapnęła, wrócił więc do leżenia. Niezgrabnie upił wody i skrzywił się, bo spodziewał się whisky.
- Dobra, ale co mam mówić? - wymamrotał, średnio świadomy swojego błogiego tonu. - Żeby nie wyszło, że ty mnie straszysz, żebym nie powiedział. Prawdy.
Bawiło go to bardzo. Wszystko.
Koniec sesji