Gdyby nie fachowa pomoc Brenny, Hjalmar za pewne by się zagubił w tej całej spirali biurokracji. A tak miał całą instrukcję na wyciągnięcie ręki i nie omieszkał z niej skorzystać kiedy tylko uda się do Ministerstwa Magii. Przyglądał się przez moment tym kółkom jakie namalował wokół imienia sąsiadki - może potraktował ją zbyt surowo? Skoro dziewczyna mówiła na temat, a nie gadała dla samej kwestii gadania to skąd miała o sobie takie przeświadczenie? Koniec końców pomogła i to bardzo. Czy w takim razie Nordgersim powinien przerysować 'kółka ostrożności' na Danielle? Może to właśnie ta druga kuzynka była tą 'złą', a Brenna ją tylko kryła?
- Na pewno tak zrobimy. Będziesz pierwszą która się o tym dowie - zapewnił ją. Jeżeli to był sposób aby mógł się jej odpłacić to czemu nie. W końcu pokazanie swojego dzieła to nie był żaden problem, a nawet lekki obowiązek - To się na pewno nie stanie. Drzwi do naszego domu zawsze będą stały dla Ciebie i Twojej rodziny otworem. Nie ważne co by się działo. Czy by się waliło czy paliło. Zawsze możecie na nas liczyć - powiedział ze spokojem. Hjalmar nie miał zamiaru jej unikać czy udawać, że nie ma go w domu. Z sąsiadami należało się dogadywać i przyjaźnić, a nie nienawidzić - przynajmniej z takiego założenia wychodził młody kowal. Z drugiej strony, Brenna przyniosła bardzo dobre pyszności, co mogło świadczyć, że przyniesie je ponownie przy kolejnej wizycie - co oczywiście było dużym plusem. Ale co najważniejsze pomogła jego rodzinie, a oni - Nordgersimowie, nie zapominali o takich gestach.
- Tak zrobię. To brzmi jak bardzo ciekawy wynalazek - przyznał, a następnie zaczął trochę żałować, że nigdy wcześniej o tym nie słyszał. Tyle biednych drzew czy zwierzyny straciło swój żywot podczas jego wilkołackich harców po lesie. No ale cóż... Czasu nie cofnie, a może temu tylko teraz próbować zapobiegać - zwłaszcza kiedy remedium jest na wyciągnięcie ręki.
- Mi również, cała przyjemność po mojej stronie. Nie przejmuj się tym co mówią inni Brenna. Może mówisz dużo ale wartościowych rzeczy, co się bardzo ceni - powiedział unosząc rękę na pożegnanie - Spokojnej nocy - uśmiechnął się do niej, a następnie zaczął zbierać filiżanki. Skusił się również na jeszcze jednego pączka - te trzeba było spożyć zanim Dagur wróci. Przed Hjalmarem była jeszcze wizja długiego i nawet miłego wieczora z przygotowywaniem kuźni.