03.05.2023, 11:57 ✶
Florence uśmiechnęła się tylko blado na słowa Oriona.
- Jest przede wszystkim dorosły. Nie mogę już stanąć w drzwiach i zabronić mu wyjścia na nocną eskapadę – westchnęła. Stosowała pewne taktyki, gdy ten był dzieckiem, ale mimo tego, jak bardzo się o niego martwiła i że obawiała się, czy pewnego dnia nie wmiesza się w coś bardzo złego, nie mogła go kontrolować. Nie była pewna czy faktycznie staje się mądrzejszy, i czy to serce we właściwym miejscu nie wyłączy się pod wpływem szału. Ale jedyne, co robiła, to czasem wdzierała się w jego prywatność patrząc na przód, na jego intencje – tak jak on z pewnością nie raz podglądał siostrzane emocje.
I póki nie widziała tam żadnej katastrofy, nie próbowała ingerować.
- Już byłoby go na takie stać – stwierdziła i jej uśmiech trochę się poszerzył. – Ale moja pensja jest jak najbardziej wystarczająca, a nie wyobrażam sobie, jak miałabym utrzymać wielką posiadłość w porządku…
Potrzebowałaby chyba całego szwadronu skrzatów domowych, aby taka willa spełniła jej wyśrubowane wymagania pod względem czystości. Już samo patrzenie na tę dziurę w ścianie, kurz, nieuporządkowane księgi, sprawiało, że robiła się zirytowana.
- Co do dywanu, nie widzę przeciwskazań. Nienawidzę go szczerze – przyznała. Na całe szczęście, nie był „w jej” części domu, bo inaczej Florence na pewno już dawno by go cichcem wywaliła. – Jeżeli chodzi o zastawę po prababce… czy potem wyjaśnisz tacie, co się z nią stało? Poza tym nie możemy pokazywać się rodzinie przynajmniej tydzień przed tymi porządkami.
W końcu jeszcze ktoś z krewnych obdarzonych Trzecim Okiem przejrzałby ich zamiaru i postanowił powstrzymać. Florence nie do końca rozumiała przywiązanie niektórych członków rodziny do staroci. Sama nie miała nic przeciwko nim, ale tylko, jeżeli były w nienagannym stanie i póki nie znalazło się ich w pomieszczeniu nazbyt wiele.
- W takim razie proponuję, żeby zabrał książki, a ja zajmę się tym kurzem i… rzeczami, które udają meble – stwierdziła i skrzywiła się lekko. A potem spojrzała na swoje ubranie. Tak, musiała się przebrać, w strój do porządków. Nawet jeżeli większość zrobi magią, to kurz uniesienie się w górę, kiedy wprawi zaklęciami w ruch miotły oraz ścierki. – Idę się do tego przygotować. Na litość Merlina, jeśli ktoś robi taki schowek, mógł zadbać o to, aby przed zamurowaniem w nim posprzątać… - westchnęła, po czym odwróciła się, z zamiarem wejścia po schodach do siebie. Musiała zmienić ubrania i wyciągnąć wiadro z wodą oraz miotłę.
- Jest przede wszystkim dorosły. Nie mogę już stanąć w drzwiach i zabronić mu wyjścia na nocną eskapadę – westchnęła. Stosowała pewne taktyki, gdy ten był dzieckiem, ale mimo tego, jak bardzo się o niego martwiła i że obawiała się, czy pewnego dnia nie wmiesza się w coś bardzo złego, nie mogła go kontrolować. Nie była pewna czy faktycznie staje się mądrzejszy, i czy to serce we właściwym miejscu nie wyłączy się pod wpływem szału. Ale jedyne, co robiła, to czasem wdzierała się w jego prywatność patrząc na przód, na jego intencje – tak jak on z pewnością nie raz podglądał siostrzane emocje.
I póki nie widziała tam żadnej katastrofy, nie próbowała ingerować.
- Już byłoby go na takie stać – stwierdziła i jej uśmiech trochę się poszerzył. – Ale moja pensja jest jak najbardziej wystarczająca, a nie wyobrażam sobie, jak miałabym utrzymać wielką posiadłość w porządku…
Potrzebowałaby chyba całego szwadronu skrzatów domowych, aby taka willa spełniła jej wyśrubowane wymagania pod względem czystości. Już samo patrzenie na tę dziurę w ścianie, kurz, nieuporządkowane księgi, sprawiało, że robiła się zirytowana.
- Co do dywanu, nie widzę przeciwskazań. Nienawidzę go szczerze – przyznała. Na całe szczęście, nie był „w jej” części domu, bo inaczej Florence na pewno już dawno by go cichcem wywaliła. – Jeżeli chodzi o zastawę po prababce… czy potem wyjaśnisz tacie, co się z nią stało? Poza tym nie możemy pokazywać się rodzinie przynajmniej tydzień przed tymi porządkami.
W końcu jeszcze ktoś z krewnych obdarzonych Trzecim Okiem przejrzałby ich zamiaru i postanowił powstrzymać. Florence nie do końca rozumiała przywiązanie niektórych członków rodziny do staroci. Sama nie miała nic przeciwko nim, ale tylko, jeżeli były w nienagannym stanie i póki nie znalazło się ich w pomieszczeniu nazbyt wiele.
- W takim razie proponuję, żeby zabrał książki, a ja zajmę się tym kurzem i… rzeczami, które udają meble – stwierdziła i skrzywiła się lekko. A potem spojrzała na swoje ubranie. Tak, musiała się przebrać, w strój do porządków. Nawet jeżeli większość zrobi magią, to kurz uniesienie się w górę, kiedy wprawi zaklęciami w ruch miotły oraz ścierki. – Idę się do tego przygotować. Na litość Merlina, jeśli ktoś robi taki schowek, mógł zadbać o to, aby przed zamurowaniem w nim posprzątać… - westchnęła, po czym odwróciła się, z zamiarem wejścia po schodach do siebie. Musiała zmienić ubrania i wyciągnąć wiadro z wodą oraz miotłę.