04.05.2023, 14:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.05.2023, 14:18 przez Brenna Longbottom.)
- Skromność nie należy do moich wad ani zalet. Myślę, że oceniam się całkiem realnie. Mam kilka przydatnych umiejętności, których nie mają inni, za to wśród Brygadzistów są tacy, którzy mają inne zdolności.
Znała swoje mocne i słabe strony. Dzięki temu łatwiej było jej ocenić, z czym sobie zdoła poradzić, a z czym nie. Do tych mocnych na pewno należała transmutacja oraz kształtowanie. Do tych drugich – choćby wiedza o nekromancji, przyrodnicza czy zauroczanie. W Brygadzie plusowała widmowidzeniem i animagią, ale na przykład Mavelle miała przydatną zdolność porozumiewania za pomocą fal, której już Brenna nie posiadała, a Heather świetnie latała na miotle, której Brenna nie używała od czasów Hogwartu. Wolała polegać raczej na teleportacji.
- W Brygadzie to ważne. Choćby dlatego, że wiemy… że powinnyśmy poćwiczyć patronusy – powiedziała Brenna. Choć było istotne i przy innych sprawach, na przykład wiedziała, kiedy zgłosić się do kogoś po pomoc, bo jej własne umiejętności albo wiedza pozostawały za niskie. – Mogło być szczęśliwe. Po prostu nie każde jest dość silne, żeby pojawił się patronus…
Machnęła różdżką. Tym z początku nie wyszło, co tylko utwierdziło Brennę w przekonaniu, że faktycznie potrzebuje tego treningu. Spróbowała więc ponownie, tym razem skupiając się na innym wspomnieniu – zeszłorocznych urodzinach Mabel. Kąciki ust drgnęły jej w uśmiechu, a srebrzysta wilczyca ponownie zaczęła skakać po polanie.
- Może nie przepłoszyłybyśmy całego stada dementorów, ale z jednym czy dwoma dałybyśmy radę – oceniła, po czym pochyliła się nad patronusem i wyszeptała do niego kilka słów, machając przy tym różdżką.
Chwilę później wilczyca otworzyła pysk i odezwała się głosem Brenny.
- Wiewiórka więc pasuje.
– W porządku, czyli jeszcze pamiętam, jak to się robi – odetchnęła z ulgą Brenna, pozwalając, by wilczyca rozwiała się na wietrze. Oczywiście, nie było powiedziane, że w sytuacji zagrożenia pójdzie równie dobrze i jak daleko patronus poniesie wiadomość, ale cieszyła się, że w ogóle jej wyszło. – Może teraz ty spróbujesz?
Znała swoje mocne i słabe strony. Dzięki temu łatwiej było jej ocenić, z czym sobie zdoła poradzić, a z czym nie. Do tych mocnych na pewno należała transmutacja oraz kształtowanie. Do tych drugich – choćby wiedza o nekromancji, przyrodnicza czy zauroczanie. W Brygadzie plusowała widmowidzeniem i animagią, ale na przykład Mavelle miała przydatną zdolność porozumiewania za pomocą fal, której już Brenna nie posiadała, a Heather świetnie latała na miotle, której Brenna nie używała od czasów Hogwartu. Wolała polegać raczej na teleportacji.
- W Brygadzie to ważne. Choćby dlatego, że wiemy… że powinnyśmy poćwiczyć patronusy – powiedziała Brenna. Choć było istotne i przy innych sprawach, na przykład wiedziała, kiedy zgłosić się do kogoś po pomoc, bo jej własne umiejętności albo wiedza pozostawały za niskie. – Mogło być szczęśliwe. Po prostu nie każde jest dość silne, żeby pojawił się patronus…
Machnęła różdżką. Tym z początku nie wyszło, co tylko utwierdziło Brennę w przekonaniu, że faktycznie potrzebuje tego treningu. Spróbowała więc ponownie, tym razem skupiając się na innym wspomnieniu – zeszłorocznych urodzinach Mabel. Kąciki ust drgnęły jej w uśmiechu, a srebrzysta wilczyca ponownie zaczęła skakać po polanie.
- Może nie przepłoszyłybyśmy całego stada dementorów, ale z jednym czy dwoma dałybyśmy radę – oceniła, po czym pochyliła się nad patronusem i wyszeptała do niego kilka słów, machając przy tym różdżką.
Chwilę później wilczyca otworzyła pysk i odezwała się głosem Brenny.
- Wiewiórka więc pasuje.
– W porządku, czyli jeszcze pamiętam, jak to się robi – odetchnęła z ulgą Brenna, pozwalając, by wilczyca rozwiała się na wietrze. Oczywiście, nie było powiedziane, że w sytuacji zagrożenia pójdzie równie dobrze i jak daleko patronus poniesie wiadomość, ale cieszyła się, że w ogóle jej wyszło. – Może teraz ty spróbujesz?
Rzut T 1d100 - 34
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut T 1d100 - 38
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Rzut T 1d100 - 77
Sukces!
Sukces!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.