06.05.2023, 16:06 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.05.2023, 16:16 przez Brenna Longbottom.)
- Hm… sama nie wiem. Może chodzi o całokształt emocji? Co dane wspomnienie dla nas znaczy, co się z nim wiąże i symbolizuje? – zastanowiła się Brenna. Nie była pewna, w jaki sposób ubrać swoje myśli w słowa, w końcu więc uciekła się do porównania. – Na przykład… parę dni temu zjadłam absolutnie pysznego eklerka i kupiłam książkę, którą bardzo chciałam przeczytać. To miłe wspomnienie. Byłam szczęśliwa. Ale… i mówię to z bólem serca, bo jestem wielką fanką słodyczy… chyba ciężko byłoby mi przegnać dementora eklerkiem i powieścią Franka Herberta. Wyczarowując patronusa, szukam czegoś… co nie przemija.
Pozwoliła, aby jej patronus znowu znikł, po czym z ciekawością przyglądała się, jak kolejna próba wyszła Heather. A kiedy wiewiórka ponownie wyskoczyła z końca różdżki i otworzyła pyszczek, by wypowiedzieć krótką wiadomość, Brenna zaklaskała.
– Brawo, chyba poszło nam całkiem nieźle – oceniła, po czym po raz ostatni machnęła różdżką, wyczarowując wilka. Dość szybko jednak rozwiała zaklęcie. Patronusy były zaklęciem bazującym w pewnym sensie na siłach witalnych, więc mogły wyczerpywać.
Brenna wyciągnęła różdżkę tym razem w stronę krzewów, które wcześniej wyczarowała. Tym razem, za pomocą magii rozproszenia, usunęła je, by mogły udać się w drogę powrotną.
– Wydaje mi się, że na dziś to wystarczy, bo jeszcze któraś z nas wkrótce zemdleje. Wszystko w porządku, Heath? – upewniła się Brenna, po czym wyciągnęła z kieszeni tabliczkę czekolady i przełamała ją na dwie połowy, wręczając Wood kawałek. Ot tak dla wzmocnienia. Nie rzuciły może wiele czarów, ale podniesienie poziomu cukru w jej opinii nie zaszkodzi.
Pozwoliła, aby jej patronus znowu znikł, po czym z ciekawością przyglądała się, jak kolejna próba wyszła Heather. A kiedy wiewiórka ponownie wyskoczyła z końca różdżki i otworzyła pyszczek, by wypowiedzieć krótką wiadomość, Brenna zaklaskała.
– Brawo, chyba poszło nam całkiem nieźle – oceniła, po czym po raz ostatni machnęła różdżką, wyczarowując wilka. Dość szybko jednak rozwiała zaklęcie. Patronusy były zaklęciem bazującym w pewnym sensie na siłach witalnych, więc mogły wyczerpywać.
Brenna wyciągnęła różdżkę tym razem w stronę krzewów, które wcześniej wyczarowała. Tym razem, za pomocą magii rozproszenia, usunęła je, by mogły udać się w drogę powrotną.
– Wydaje mi się, że na dziś to wystarczy, bo jeszcze któraś z nas wkrótce zemdleje. Wszystko w porządku, Heath? – upewniła się Brenna, po czym wyciągnęła z kieszeni tabliczkę czekolady i przełamała ją na dwie połowy, wręczając Wood kawałek. Ot tak dla wzmocnienia. Nie rzuciły może wiele czarów, ale podniesienie poziomu cukru w jej opinii nie zaszkodzi.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.