06.05.2023, 21:50 ✶
Zawsze otoczony ludźmi był tak naprawdę samotny. I to z własnej winy. Pragnąc ochronić każdego, nosił na swoich barkach wiele, jednocześnie nie dzieląc się tym z innymi. Zawsze pomagał, samemu nie prosząc o nic.
Przytłoczony największym ciężarem. Jawnym konfliktem. Zagrożeniem dla najbliższych, ale i nieznajomych — wszyscy równie niewinni. Zło rozpaliło swój kaganek rozpoczynając marsz w ciemności. Płomień, którego masz nadzieję nigdy nie zobaczyć.
— Tak baldzo sie boje...
Z Urquarta wydobył się cieńki głosik. Niekształtne słowa pełne lęku. Dłonie dorosłego mężczyzny złapały się kurczowo rękawów Geraldine z siłą małego dziecka.
— Boje sie, kto mnie uratuje?