06.05.2023, 23:17 ✶
Odsunął się na tyle, by spojrzeć Geraldine w twarz. Wyraźnie mogła dostrzec, że to nie jest Giovanni, ani Jonathan.
— Ale mieskasz daleko... A my nie umiemy tak znikać i pojawiać sie sami... Powiedz Dziowaniemy, zieby sie nauczył. Bo będziemy sie bać cały czas... Powiedz mu...
W głosie brzmiał smutek. Oczy wyrażały gorącą prośbę. Bezbronne dziecko utkane z niewyrażonych emocji. Nie mieli o nim pojęcia. Nie wiedzieli, kiedy się pojawił. Trudno by było to nawet określić. Mój zrodzić się w tym momencie, mógł być tu od zawsze.