Próba ratowania innych przed niebezpieczeństwem bez wątpienia była czynem chwalebnym. Niestety w wykonaniu Charlesa obróciła się ona przeciwko niemu, a co gorsza nawet nie pomogła osobie, którą pragnął za wszelką cenę ochronić przed odniesieniem kolejnych obrażeń. Erik nawet się jakoś wyjątkowo nie zapierał, więc teoretycznie zepchnięcie go z toru lotu ognistych pocisków nie powinno być trudne, jednak w tym przypadku się nie udało. Rookwood dosłownie odbił się od Longbottoma, a ten zdążył tylko posłać w kierunku młodszego chłopaka skonfundowane spojrzenie, jakby nie wiedział, co ten próbował osiągnąć.
W ostatniej chwili, gdy część ogników była tuż przed jego twarzą, Erik odruchowo zasłonił się prawą dłonią. I to był błąd. Powinien był zrobić unik, gdyż ogień momentalnie uderzył w skórę, raniąc ją dotkliwie. Czarodziej wyrzucił z siebie długą wiązankę przekleństw, zgrzytając zębami. Gdzieś za nim włosy Heather zaczynały się palić, jednak nawet nie zwrócił na to dużej uwagi, zbyt zajęty własnym bólem. Poza tym wokół płonęło wiele rzeczy, więc jego zmysł zapachu już i tak był mocno przytłumiony.
Zacisnął jedną dłoń na nadgarstku drugiej, starając się powstrzymać ją przed nadmiernym drżeniem. Kolejny atak Śmierciożercy okazał się sukcesem, raniąc nie tylko jego, ale i Charlesa. Z jakiegoś powodu poparzenie w trakcie pojedynku wydawało mu się czymś irracjonalnym. Podświadomie spodziewał się czegoś gorszego; próby wdarcia się do jego głowy, manipulacji percepcją, a nawet czegoś tak bezpośredniego jak zaklęcia torturujące. To byłoby coś co zrobiłby czarnoksiężnik, prawda? Ten najwidoczniej należał do grona tych bardziej kreatywnych.
— Psiakrew! — warknął, zagryzając dolną wargę. Ślady po oparzeniach nie tylko sprawiały ból, ale też wprowadzały w stan otępienia. Zamiast skupić się na tym, jak unieszkodliwić przeciwnika, jego umysł wypełniała pustka. Musieli to zakończyć. Teraz. Zaraz. — Incarcerous!
Skoro Transmutacja nie zadziałała, postanowił wrócić do Kształtowania. Całkiem efektowne zaklęcie mające na celu wyczarowanie magicznych lin krępujących ofiarę. Zazwyczaj krępujących. W tym przypadku Erik pragnął wyczarować liny, które obwiążą ofiarę, z dodatkową intencją; napędzany gniewem, chciał, aby te dodatkowo zacieśniały się im bardziej ofiara będzie wierzgać. To powinno im ułatwić ewentualne pochwycenie przestępcy.
Slaby sukces...
Sukces!
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞