Gerry bardzo dobrze zdawała sobie sprawę jak patrzył na to, co robiła. Nie miała z tym problemu, że łączył to również z częścią seksualną. Wiedziała już przecież co lubił, nie wzbudzało to w niej żadnych negatywnych uczuć. Chyba zaakceptowała to w pełni, może też dzięki temu, że przez niego ona odkryła, że też ją to bawi. Wcześniej nie było jej dane połączyć tych dwóch dziedzin życia - a szkoda. Może szybciej zaczęłaby odczuwać satysfakcję.
- To jesteśmy umówieni, chyba, że się wystraszysz przed samym polowaniem. - Dodała jeszcze zaczepnie. Wiedziała bowiem, że nie wszyscy byli w stanie odnaleźć się w roli myśliwych. Właściwie, to trochę nie mogła go sobie wyobrazić w takiej sytuacji, ale nie było to teraz istotne. Grunt, że mieli jakieś plany, do których mogli dążyć.
Nie spodziewała się takiej reakcji na ten zupenie niepozorny gest. Wyprostowała się gwałtownie, jakby zrobiła coś złego. Nie przemyślała, może nie powinna? Chwilę trwało zanim ponownie się odezwał, ale brzmiał jak gdyby nigdy nic. Może źle to odebrała? Powinna być uważniejsza.
- Kojarzę, każdy na Nokturnie ich zna. Bliżej poznałam jedną z nich Mavis, czasem robiłam z nią interesy i Marka, ale za chuj nie wiem kim on jest, czy ich bratem, czy ojcem, czy kimś jeszcze innym. - Nigdy jednak nie wchodziła z nimi w bliższe relacje, starała się ostrożnie podchodzić do tematu. Słyszała bowiem opinie na temat tych kobiet, no rodziny, ale głównie kobiet. Były różne. Nie, żeby robiło to na niej wrażenie, ale przezorność pomagała.
- Myślisz, że to odpowiednia klientela? - Przesunęła swoją rękę w jego kierunku, aby mógł ją złapać. Naprawdę chciała, żeby czuł się potrzebny żeby mu poszły te interesy, tyle, że nie do końca wierzyła w uczciwość osób, z którymi chciał je robić. To była jej subiektywna opinia, ale wolała powiedzieć to na głos, nie żeby gasiła jego zapał. - Spróbuj, ale obiecaj, że bedziesz uważał. - Dodała jeszcze, aby mieć pewność, że rozumie o co jej chodzi.
Widziała tę dumę spodowaną trzeźwością, tak bardzo nie chciała, żeby się rozczarował. - Tylko, co to za biznesy, tak właściwie? - Jeszcze przecież nie podzielił się z nią konkretami. W razie czego przecież będzie go miała na oku, nie pozwoli, aby ktoś zrobił mu krzywdę, bo to mogła robić tylko ona.