07.05.2023, 19:36 ✶
Zaśmiał się. Przecież z nią będzie szedł na to polowanie, więc to oczywiste, że się nie wycofa. Choćby miał trząść się ze strachu, to na nie pójdzie. Nie będzie w stanie jej z własnej rozczarować.
Znała jedną z nich? To może być użyteczne.
- Nie wiedziałem, że one mają jakiegoś ojca - mruknął bardziej do siebie, niż do niej, bo pierwszy raz słyszał o jakimś Marku.
Uśmiechnął się, kiedy usłyszał dosłowne pozwolenie z jej strony. Z początku nie był pewien, czy jasno odczytała powód, dla którego chciał przedstawić jej ten pomysł, zanim podjął jakiekolwiek kroki.
Kiedy mówił o tym, że jej władza ma się rozciągać poza sferę seksu, absolutnie nie żartował. Dzisiaj, poniekąd, miała po raz pierwszy tej władzy użyć. Nie mógł nie ucieszyć się z tego, że była w stanie to zrobić, nie mógł nie poczuć pewnej przyjemności z tego powodu.
- Nie, nie, to nie klientela. Mógłbym. Pracować dla nich - tłumaczył wesoło, ale rosnący niepokój ściskał go w żołądku.
Jej odpowiedzią wcale nie było kategoryczne "tak"; treść słów wraz z tonem sugerowały, że wolałaby powiedzieć "nie". Gładził wierzch jej dłoni palcami nerwowo, przyciągając ją coraz mocniej do siebie.
Produkował się dalej, ale w jego głosie z każdym słychać było coraz większe wahanie.
- Nie było mnie tu czternaście lat. Straciłem wszystkie kontakty. Zawaliłem ostatnio dużo zamówień. Głównie przez nasze ruchanie, nie będę kłamać, ale nie tylko. Choćbym sobie sprowadzał towary, kurwa, najwykwintniejsze i mieszał najmocniejszy syf, to nie mam komu tego sprzedać. Przynajmniej nie bezpiecznie. A nawet tego najmocniejszego syfu nie jestem w stanie zrobić, bo gotuję w zapleśniałej dziurze i bez sensownej aparatury. One mają i znajomości, i miejsce, i...
Urwał nagle i milczał, z niepokojem wpatrując się w oczy Jego Pani. Przechylił głowę na bok, powoli układając jej dłoń na wnętrzu swojego uda.
Znała jedną z nich? To może być użyteczne.
- Nie wiedziałem, że one mają jakiegoś ojca - mruknął bardziej do siebie, niż do niej, bo pierwszy raz słyszał o jakimś Marku.
Uśmiechnął się, kiedy usłyszał dosłowne pozwolenie z jej strony. Z początku nie był pewien, czy jasno odczytała powód, dla którego chciał przedstawić jej ten pomysł, zanim podjął jakiekolwiek kroki.
Kiedy mówił o tym, że jej władza ma się rozciągać poza sferę seksu, absolutnie nie żartował. Dzisiaj, poniekąd, miała po raz pierwszy tej władzy użyć. Nie mógł nie ucieszyć się z tego, że była w stanie to zrobić, nie mógł nie poczuć pewnej przyjemności z tego powodu.
- Nie, nie, to nie klientela. Mógłbym. Pracować dla nich - tłumaczył wesoło, ale rosnący niepokój ściskał go w żołądku.
Jej odpowiedzią wcale nie było kategoryczne "tak"; treść słów wraz z tonem sugerowały, że wolałaby powiedzieć "nie". Gładził wierzch jej dłoni palcami nerwowo, przyciągając ją coraz mocniej do siebie.
Produkował się dalej, ale w jego głosie z każdym słychać było coraz większe wahanie.
- Nie było mnie tu czternaście lat. Straciłem wszystkie kontakty. Zawaliłem ostatnio dużo zamówień. Głównie przez nasze ruchanie, nie będę kłamać, ale nie tylko. Choćbym sobie sprowadzał towary, kurwa, najwykwintniejsze i mieszał najmocniejszy syf, to nie mam komu tego sprzedać. Przynajmniej nie bezpiecznie. A nawet tego najmocniejszego syfu nie jestem w stanie zrobić, bo gotuję w zapleśniałej dziurze i bez sensownej aparatury. One mają i znajomości, i miejsce, i...
Urwał nagle i milczał, z niepokojem wpatrując się w oczy Jego Pani. Przechylił głowę na bok, powoli układając jej dłoń na wnętrzu swojego uda.