08.05.2023, 12:58 ✶
Czemu nie mogła po prostu powiedzieć "nie"? Wiedział, że chciała. Miał ochotę ją o to zapytać, ale wydawało mu się to nieprzyjemne, jakby wyrażał tak złość i próbował w jakiś sposób podważyć jej zdanie.
Chwilę patrzył w jej oczy i zastanawiał się, czy przypadkiem faktycznie nie był na nią zły. Ale przecież nie był. Był sfrustrowany, że potwierdziła jego własne obawy, zamiast im zaprzeczyć. Wcześniej czuł stres, bo nie mógł po prostu zapomnieć, że jest głupi. Że nie potrafił nie być.
- Pomyślę o tym - odparł, sięgając pod jej bluzkę. - Mogłabyś spotkać się z nimi ze mną i sprawdzić, jak wszystko wygląda. Co ty na to?
Wyprostował się bardziej i następną minutę poświęcił głaskaniu jej po plecach w milczeniu. Za każdym razem, kiedy przeciągał dłonią po jej skórze, trafiał na nową bliznę. Zaskakiwały go; jeszcze nie zdążył nauczyć się na pamięć ich położenia. Lubił ich dotykać, ale unikał tego, bo wiedział, że ona tego dotyku nie czuje.
Mimo paru szczerych prób, nie był w stanie pojąć jej toku myślenia. Albo przesadzała z optymizmem nawet bardziej niż on, albo wiedziała coś, o czym on nie wiedział. Czy chodziło o ten lek, o którym powiedziała im tamta uzdrowicielka? Przecież to były mrzonki.
- Ale ja nie mam kilku lat, to jest problem. Nie mam przyszłości. Wiesz przecież - szeptał, opierając głowę na jej ramieniu. - Jak chcę kombinować z leczeniem albo chociaż zostawić coś rodzinie, to kasy potrzebuję. Szybko.
Gdyby zdechł po drodze, to nie byłoby dużej straty.
Chwilę patrzył w jej oczy i zastanawiał się, czy przypadkiem faktycznie nie był na nią zły. Ale przecież nie był. Był sfrustrowany, że potwierdziła jego własne obawy, zamiast im zaprzeczyć. Wcześniej czuł stres, bo nie mógł po prostu zapomnieć, że jest głupi. Że nie potrafił nie być.
- Pomyślę o tym - odparł, sięgając pod jej bluzkę. - Mogłabyś spotkać się z nimi ze mną i sprawdzić, jak wszystko wygląda. Co ty na to?
Wyprostował się bardziej i następną minutę poświęcił głaskaniu jej po plecach w milczeniu. Za każdym razem, kiedy przeciągał dłonią po jej skórze, trafiał na nową bliznę. Zaskakiwały go; jeszcze nie zdążył nauczyć się na pamięć ich położenia. Lubił ich dotykać, ale unikał tego, bo wiedział, że ona tego dotyku nie czuje.
Mimo paru szczerych prób, nie był w stanie pojąć jej toku myślenia. Albo przesadzała z optymizmem nawet bardziej niż on, albo wiedziała coś, o czym on nie wiedział. Czy chodziło o ten lek, o którym powiedziała im tamta uzdrowicielka? Przecież to były mrzonki.
- Ale ja nie mam kilku lat, to jest problem. Nie mam przyszłości. Wiesz przecież - szeptał, opierając głowę na jej ramieniu. - Jak chcę kombinować z leczeniem albo chociaż zostawić coś rodzinie, to kasy potrzebuję. Szybko.
Gdyby zdechł po drodze, to nie byłoby dużej straty.